ja i mój lifestyle
komentarzy 19

CAPSULE WARDROBE – JAK SIĘ SPRAWDZA NIE TYLKO W PODRÓŻY?

O capsule wardrobe pisałam już Wam kilkakrotnie. To kapsułowa garderoba zmieniła moje podejście do tego co trzymam w szafie i co noszę. Czy capsule wardrobe to dobre rozwiązanie na co dzień? A jak się sprawdza w podróży?

CZYM JEST CAPSULE WARDROBE?

Dla osób, które jeszcze nie spotkały się z takim terminem wspomnę tylko, że capsule wardrobe to swoista kapsuła ubraniowa, na którą składa się określona ilość elementów, które można ze sobą łatwo łączyć. Celem takiej kapsuły jest usprawnienie procesu wyboru ubrań, sprawienie aby nasza garderoba ze sobą współgrała, a również to, aby w naszej szafie panował porządek. Na różnych blogach spotkałam się z różną liczbą ubrań, które powinny tworzyć taką capsule wardrobe. Poczynając od 33 sztuk po zaledwie 10 sztuk.


Jeśli masz ochotę przeczytać więcej to zapraszam do poprzednich wpisów, w których rozwiewałam wątpliwości o tym czym jest slow fashion, a także co to jest capsule wardrobe.


Zdjęcie: Mytych Photography

JAK  SIĘ SPRAWDZA CAPSULE WARDROBE W PRAKTYCE?

Ostatnio żyję na walizkach, więc tym bardziej mam okazję przekonać się, jak capsule wardrobe sprawdza się w praktyce. Mój problem z tym co na siebie założyć zniknął. Zabieram ze sobą ubrania, które lubię i w których  dobrze się czuję i które do siebie pasują. Stawiam na neutralne kolory: biel, czerń, szarości, granat. Nowością w mojej szafie są skórzane sandałki w karmelowym kolorze, które świetnie się komponują z moim brązowym kapeluszem i tworzą ciekawy zestaw.

 

JAK WYGLĄDA MOJA KAPSUŁOWA GARDEROBA?

Przestałam liczyć ubrania, nie czułam, że muszę koniecznie mieścić się w jakiejś konkretnej liczbie, choć rozumiem, że dla niektórych  może to być drogowskaz.

W Warszawie mam:

  • 4 sukienki
  • 1 spódnicę midi
  • kombinezon z rękawkiem 3/4 i krótkimi spodenkami
  • szorty
  • długi kardigan
  • 2 swetry
  • koszulkę na ramiączkach
  • 2 bawełniane t-shirty
  • koszulkę typu off-shoulders
  • 2 koszule
  • 3 pary jeansów
  • sportową bluzę
  • ramoneskę
  • + rzeczy do biegania

W ostatnim czasie zaczęłam też częściej nosić kapelusz, bo dodaje charakteru najzwyklejszym stylizacjom.

Zdjęcie: Mytych Photography

A dodatkowym trikiem, który zaczęłam stosować w ostatnim czasie, tak aby nawet basicowe stylizacje wyglądały interesująco, jest dobrze dobrana szminka. Mam jedną, którą stosuję na okrągło i jest to ciemnobordowa szminka z KIKO. Czasem zaszaleję z czerwienią, a gdy tylko chcę delikatnie podkreślić usta, używam bardziej naturalnego odcienia.

CZY CAPSULE WARDROBE SPRAWDZI SIĘ W PODRÓŻY?

Jak najbardziej! Myślę, że to właśnie w podróży można na początku przekonać się czy takie rozwiązanie jest odpowiednie dla nas. Rozmiar bagażu często zmusza nas do kreatywności i znacznego ograniczenia ilości ubrań, które możemy ze sobą zabrać. Wykorzystaj tę szansę, przygotuj kilka dołów, kilka gór, sukienkę, jakieś okrycie wierzchnie i na tym poprzestań. Połącz poszczególne elementy w kilka stylizacji, tak aby do siebie pasowały. Nie bierz przypadkowych ubrań, bo może skończyć się na frustracji, że nic do siebie nie pasuje i stwierdzeniu, że kapsuła nie jest dla Ciebie.

Do tej pory moim największym wyzwaniem było spakowanie się na trzytygodniowy urlop. Tydzień spędziliśmy w mroźnym Sztokholmie, kolejne dwa tygodnie w Stanach, gdzie temperatury bardzo się wahały. Byliśmy w wietrznym i zimnym Wielkim Kanionie i upalnym Los Angeles. Spakowałam się w torbę, gdzie dozwolony limit wynosił 10 kg. I co? Dałam radę! I okazało się, że kilku rzeczy i tak na siebie nie włożyłam. Postawiłam na prostotę i wygodę. Miałam trzy pary jeansów, ciepły długi kardigan, ciepły golf, spodnie dresowe do spania, kilka t-shirtów, szorty, jedną koszulę. Na miejscu kupiłam sobie kilka rzeczy, bo nie mogłam się oprzeć promocjom w outletach, ale również postawiłam na prostotę i na fakt, aby rzeczy do siebie pasowały. Raz zrobiliśmy pranie, bo nie braliśmy też zbyt dużo bielizny i skarpet. Musiałam też ze sobą wziąć buty trekkingowe, półbuty i klapki. Sama się dziwię jak ja się tam spakowałam!


Planujecie zabrać się za porządki i zorganizować swoją garderobę? Czy mielibyście ochotę poeksperymentować i spróbować kapsuły ubraniowej? Dajcie znać czy pociąga Was ta idea?

 

* Autorką moich zdjęć w kapeluszu jest Marta, której portfolio znajdziecie na Mytych Photography

Filed under: ja i mój lifestyle

by

Od niedawna mieszkam w Australii, gdzie najprawdopodobniej spędzę kolejne 2 lata. Na razie zatrzymaliśmy się w Brisbane, gdzie mieszkamy w uroczym, drewnianym domu, pracujemy i poznajemy miasto i okolice. Australia to miejsce, w którym można być naprawdę slow i staram się tu chłonąć każdą najmniejszą chwilę. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Angelika! Zakochałam się w Twoim blogu! Ma przepiękne fotografie, świetne artykuły i jest absolutnie w moim klimacie! <3 Będę tu na pewno często zaglądać 🙂
    Z moimi ubraniami walczę już od ponad roku i sukcesywnie się ich pozbywam, ale walka ciągle trwa 😉 Podziwiam, że udało Ci się zapakować w tak mały bagaż na 3 tygodnie! Ja zawsze biorę ze sobą za dużo rzeczy, bo przecież "na pewno się do czegoś przyda" 🙂 Ale jutro wyjeżdżam na tygodniowy urlop, więc spróbuję wziąć ze sobą absolutne minimum!

    • Kasiu, mogłabym to samo powiedzieć o Twoim miejscu w sieci. Przepadłam po kilku momentach szperania w Twoich wpisach! Cieszę się, że i u mnie Ci się spodobało 🙂

      Oj walka z uporządkowaniem garderoby to nie łatwa sprawa. Mam wrażenie, że to nieustanny proces, ale wart wysiłku.

      Daj znać czy udało Ci się dobrze spakować na ten wyjazd 🙂

      • Wróciłam z urlopu i muszę powiedzieć, że po części jestem zadowolona z mojego pakowania. Na 10 dni udało mi się spakować w malutką walizkę 🙂 Po kilku dniach zauważyłam, że i tak nie wykorzystuję potencjału swojej przenośnej garderoby, więc postanowiłam, że co by się nie działo to muszę przynajmniej raz założyć każdą rzecz, którą ze sobą wzięłam! Niestety to też nie do końca wypaliło. Zostały mi 3 rzeczy, których nie miałam szansy ubrać. Ale pierwsze koty za płoty 🙂

  • właśnie trafiłam na Twojego bloga, jest piękny! co do capsule wardrobe, to poznałam to pojęcie niedawno, ale już od jakichś 3 lat dbam o spójność szafy. kiedyś nosiłam trochę co popadnie, a teraz wybieram tylko te kolory, w których jest mi naprawdę do twarzy, wolę kupować mniej ubrań, ale wybierać takie naprawdę fajne, no i dbam o to, aby wszystko do siebie stylistycznie pasowało. a jeśli chodzi o podróże, to zazwyczaj nie dbam jakoś szczególnie o wyjazdową szafę i biorę to, w czym jest mi wygodnie, ewentualnie to, co się nie pogniecie lub czego nie szkoda mi zniszczyć albo pobrudzić 😉

    • Dziękuję bardzo! Jak widzisz ostatnie przygody życiowe nie służą blogowi, bo na komentarze odpisuję po miesiącu… Wstyd!

      Ja też kupuję zdecydowanie mniej, a jak już się decydują na zakup to sprawdzam czy będzie pasował do mojej garderoby i czy jest dobrej jakości.

      W podróż pakuję rzeczy, w których będzie mi wygodnie, ale pozbyłam się z szafy ubrań, których mi nie szkoda, tzw. ubrań po domu. Od jakiegoś czasu nawet po domu chodzę w normalnych ubraniach, czuję się dzięki temu lepiej, jakoś samopoczucie nawet mi się poprawiło 🙂

  • Ja tak sobie właśnie planowałam w zeszłym roku przed wyjazdem nad morze 😉 Zawsze mam problem z pakowaniem, bo nigdy nie wiem, co będę chciała załozyć, więc w końcu wrzucam wszystko do torby jak leci, ciesząc się, że mamy ogromny bagażnik 😉 Ale własnie przed wyjazdem nad morze postanowiłam zaplanować sobie zestawy, żeby potem nie tracić codziennie czasu na myślenie, co ubiorę i – choć musiałam wcześniej poświęcić trochę czasu na to, to potem się to opłaciło 🙂

    • Oj to co piszesz strasznie przypomina mi mnie sprzed kilku lat! A to się jeszcze przyda, to wezmę, bo lubię – a potem kończyło się na walizce ubrań, które do siebie nie pasowały i trudno było je ubrać. Wakacje to doskonała okazja, aby się przekonać, że kapsuła to wygodne rozwiązanie!

  • Na początku nie mogłam się opędzić od wpisów na temat kapsułowej szafy. Co blog to szafa 333 :)) Dziś dojrzewam do momentu, by samej się w ten sposób dookreślić. Doszłam do wniosku, że w sumie i tak używam niewielu ubrań na sezon, bardzo rzadko kupuję nowości, stawiam na ponadczasowość kolorów i wzorów (choć czasem lubię z nimi poszaleć). I – tak jak piszesz – jej niezaprzeczalną zaletą jest praktyczność w użyciu, choćby w podróży. Mając pasujące do siebie elementy w szafie łatwiej się spakować i wyruszyć w drogę! Idealna sytuacja na lato!

    • No tak to już jest, że jak zapanuje na coś moda, to potem na blogach jest wysyp wpisów o podobnej tematyce. Ja też do swojej kapsuły musiałam dojrzeć, to był (a w sumie nadal jest) proces. Widzę efekty trudu, który sobie zadałam i zachęcam do poeksperymentowania 🙂

  • Lena Wanderlust

    Moje podejście uporządkowała książka „Slow fashion” Asi Glogazy, ale do kapsuły to mi daleko – po pierwsze dlatego, że część rzeczy które mam, ma dla mnie pewne mankamenty-ale na razie muszę te rzeczy znosić zamiast na hurra wyrzucić i zmieniać pół garderoby(co tu dużo gadać- studenckie priorytety plus to, że ze mną rzeczy żyją długo). Za to również dzięki Marii z bloga „Ubieraj się klasycznie” zaczęłam zwracać większą uwagę na to co mi się podoba i dążyć do tego by właśnie jak najwięcej spójności było jeśli chodzi o ubrania. Chociaż przyznam, że mam czasem takie momenty że czuję się „nudna” i szukam jakiegoś żywszego koloru czy wzoru – co zazwyczaj nie jest dobrym pomysłem- też masz czasem takie „przebłyski” czy z nich się wychodzi?

    • Kiedyś miewałam takie nagłe przebłyski, że w sumie ta cekinowa spódnica ożywiłaby moją garderobę! A potem i tak jej nie nosiłam. Więc od jakiegoś czasu w ogóle nie doskwiera mi ten problem. Przestałam też chodzić na zakupy co zdecydowanie ograniczyło ilość rzeczy, które przypadkowo pojawiały się w mojej szafie.

      Zrób wszystko w swoim tempie, nic na siłę. Pamiętaj jednak, że w kapsule nie chodzi o to, żeby najpierw wyrzucić 3/4 swojej szafy, a potem na siłę kompletować ubrania, aby zyskać bazę. Przyjrzyj się dokładnie temu co masz, może poeksperymentuj przez 2 tygodnie tylko z np. 10 elementami? Zobacz czy taki system Ci w ogóle odpowiada.

  • justti | www.hungryformore.pl

    Fajnie, że o tym napisałaś! Myślę, że właśnie podróże najbardziej weryfikują naszą szafę i to, co tak naprawdę jest nam potrzebne.
    W zeszłym roku, na okres od stycznia do marca wybrałam zestaw 33 rzeczy (projekt 333) i doszłam do wniosku, że właśnie te 33 rzeczy są moimi ulubionymi i zakładam je najczęściej. Grunt to skompletować rzeczy, które do siebie pasują.
    Ja mam w planach wielkie porządki w szafie, by dojść z nią do ładu (szczególnie w tak przejściowym okresie, gdy nie jest zimno, ale też nie gorąco). Ważne, by wiedzieć jaki efekt chcemy uzyskać i tylko tego się trzymać 🙂

    • O jak fajnie, że skusiłaś się na projekt 333! Sama do niego podchodziłam kilka razy, ale jednak liczenie nie jest dla mnie. Próbowałam 2 tygodni z 10 ubraniami i miałam przy tym niezłą frajdę. No i w trakcie podróży eksperymentuję, bawię się tym co mam w garderobie 🙂

      Porządki to najmniej przyjemna część tego procesu 😀

  • Chyba nie rozumiem tej idei 🙂 Bo mam wrażenie, że robię tak instynktownie od lat, tylko nie wiedziałam, że to ma jakąś nazwę 😀 Czy dobrze rozumiem, że chodzi o to, że w szafie generalnie dół pasuje do góry i łączysz raz spodnika z bluzka A, potem bluzka A ze spodniami itp? I generalnie w szafie masz > klasycznych rzeczy, które nie wychodzą z mody po sezonie? Jeśli tak, to taką kapsułę wymyśliłam kilka lat temu 🙂

    • To chyba jednak rozumiesz skoro ją stosujesz 🙂 W tej idei chodzi o to, aby w szafie znajdowały się elementy, które do siebie najzwyczajniej w świecie pasują i w których dobrze się czujesz. Oczywiście jeśli to odpowiada Twojemu stylowi to możesz skupić się na rzeczach klasycznych, ale generalnie co jakiś czas można garderobę wymieniać. Można zaopatrywać się w second handach, nienoszone ubrania oddawać do sklepów charytatywnych czy wymieniać się ze znajomymi. Ważne jest aby odnaleźć swój styl, stworzyć bazę ubrań, w których chętnie chodzimy i po prostu się nią bawić 🙂

  • Przymierzam się do stworzenia w swojej szafie capsule wardrobe, ale przyznam szczerze, że trochę mnie to przeraża 🙂 Póki co, zaczęłam uważniej obserwować swoje codzienne, ubraniowe wybory i zamierzam wyeliminować te rzeczy, których nie używałam w trakcie ostatnich 3 miesięcy.

    • Początki są najtrudniejsze. Nie oszukujmy się, ale pozbycie się większości mojej garderoby wcale nie przyszło mi łatwo. Za to teraz moje życie jest o niebo łatwiejsze 🙂

      Powodzenia w takim razie!

  • W podróży sprawdza się według mnie najlepiej. Nie ma sensu targać ze sobą wielkiej walizki pełnej ciuchów, które założy się raz, bo do niczego nie pasują. Właśnie wyjazdy nauczyły mnie patrzenia czy rzeczy współgrają też z innymi 🙂

    • Właśnie wyjazdy to świetna okazja żeby sobie poeksperymentować z kapsułą, bo przecież i tak jesteśmy ograniczeni i rozmiarem i wagą bagażu. Od kiedy moje ubrania do siebie pasują nie mam potrzeby analizowania każdej stylizacji, bo i tak wiem, że wszystko do siebie ładnie pasuje 🙂