ja i mój lifestyle, slow life
komentarzy 51

CAPSULE WARDROBE – UBRANIOWY MINIMALIZM

capsule-wardrobe-kapsula-ubraniowa

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było móc wstać rano, otworzyć szafę i nie tracić czasu na znalezienie odpowiedzi na odwieczne pytanie: w co się dzisiaj ubrać? Mimo, że moja szafa przeszła generalne porządki jakiś czas temu, nadal czuję, że mam zbyt dużo ubrań. Zbyt dużo sukienek na specjalne okazje, zbyt dużo niepraktycznych bluzek, których nie noszę (mimo, że są ładne) czy zbyt dużo potarganych spodni (których nie mogę założyć do pracy). Stąd moja chęć wgłębienia się w ideę slow fashion, a także próba stworzenia kapsuły ubraniowej. Słyszeliście kiedyś o capsule wardrobe? Dzisiaj będzie właśnie o niej. 

O mojej fascynacji minimalizmem mogliście przeczytać we wpisie o Slow fashion. Nic w tej kwestii się nie zmieniło, nadal chciałabym dążyć do ograniczenia liczby ubrań w mojej szafie, a budowanie szafy na zasadach capsule wardrobe wydaje mi się być idealnym na to sposobem. Pewnie się zastanawiacie co to takiego i z czym to się je? Już tłumaczę.

Kapsułka ubraniowa jest zbiorem kilku podstawowych elementów ubioru, które nie wychodzą z mody, takich jak spódnice, spodnie i płaszcze, która następnie może zostać powiększona o sezonowe ubrania.

Innymi słowy chodzi o zbudowanie szafy w pigułce, która opiera się na kilku podstawowych elementach, które zmieniają się co sezon (ale niekoniecznie). Z założenia powinno to być 37 elementów zmienianych co 3 miesiące. Jednak w rzeczywistości możecie się natknąć na mniejsze bądź większe kapsuły. U Simplicite jest to 18 elementów (nie licząc butów i dodatków), u Madame Chic jest to natomiast zaledwie 10 ubrań! Wszystko zależy od naszych upodobań i tego jak wygląda nasze codzienne życie.

Ja na sam początek chciałabym wypróbować czy taka idea w ogóle się u mnie sprawdzi. Dlatego postawię na dwutygodniowe wyzwanie z 10 elementami, do których dodam 3 pary butów i dwie kurtki (plus kurtkę przeciwdeszczowa, która ze względu na pogodę w Wielkiej Brytanii muszę mieć zawsze w pogotowiu, podobnie zrobię z kaloszami – użyję ich tylko podczas kryzysowej sytuacji).

25 czerwca wyjeżdżamy na ponad tydzień do Polski więc tak czy siak, będę zmuszona na stworzenie mini-garderoby, którą zabiorę ze sobą. Ale o tym napiszę wkrótce. Jeśli ta taktyka okaże się strzałem w dziesiątkę na początku lipca przygotuję swoją letnią wersję capsule wardrobe, którą będę nosić przez całe lato.

capsule-wardrobe-kapsula-ubraniowa

CAPSULE WARDROBE – JAK ZACZĄĆ?

To chyba najważniejsze pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Sugerowałabym jednak, aby budowanie capsule wardrobe zacząć od porządków w szafie. Jeśli potrzebujecie jakiś wskazówek koniecznie zajrzyjcie do książki Joanny Glogazy Slow fashion, która może nie traktuje bezpośrednio o koncepcji szafy w pigułce, jednak daje sporo praktycznych porad dotyczących oczyszczania przestrzeni wokół siebie. Mam wrażenie, że minimalizm i capsule wardrobe zazębiają się i uzupełniają. Podobnie jest z książką Kasi Tusk, Elementarz stylu, w którym znajdziemy porady dotyczące budowania szafy, odnajdowania swojego stylu, a także tych znienawidzonych przez nas wszystkie porządki. Ja sugeruję radykalizm. Do porządków  w szafie miałam kilka podejść i wiem, że to nie było dobre. Z tym czego nie nosimy, w czym nie czujemy się dobrze, a także w tym z czego wyrosłyśmy po prostu musimy się pożegnać.

capsule-wardrobe-kapsula-ubraniowa

PLANNER SZAFY

Ok, porządki zrobione. I co teraz? Z pomocą przychodzą nam plannery szafy, które pomogą nam zdefiniować nasz styl, ustalić w jakich zestawach czujemy się najbardziej komfortowo, wybrać nasze ulubione elementy garderoby czy kolory, które przeważają w naszych codziennych stylizacjach.

Nie martwcie się, nie musicie tworzyć takiego plannera same. Dorota, którą zapewne znacie z bloga Kameralna przygotowała dla Was planner szafy gotowy do druku. To niezwykle ważne aby poświęcić chociaż kilka minut i wypełnić ten arkusz. Pozwoli to Wam zaoszczędzić sporo czasu w przyszłości i zredukować czas jaki poświęcacie codziennie na wybranie outiftu na dany dzień. Podobny planner, tylko w języku angielskim znajdziecie u Unfancy, u której na blogu znajduje się mnóstwo inspiracji związanych z capsule wardrobe.

Jeśli chodzi o mój planner, to przyznam szczerze, że wyjątkowo łatwo przyszło mi wybrać moje ulubione ubrania. Zdecydowanie należą do nich:

  • skinny jeans
  • biała koszula
  • koszulka z krótkim rękawkiem z czerwone paski
  • krótka, czarna spódnica z koła
  • czarne cygaretki
  • długi, szary kardigan
  • czarna marynarka
  • bluzka w czarno-białe paski z rękawem 3/4
  • czarna sukienka w kształcie litery A
  • szary t-shirt

Jeśli chodzi od dominujące kolory to jest to zdecydowanie czerń i biel. Lubię również granat, czerwień, szarości i beże. Fajnie, bo te kolory dobrze ze sobą współgrają.

W capsule wardrobe niezwykle ważną rolę odgrywają dodatki, które świetnie potrafią dodać każdej stylizacji pazura. Szaliki, apaszki, zegarki, wisiorki czy po prostu szminka potrafią w zaledwie moment odmienić dzienną stylizację na wieczorową.

Mimo, że pracuję w biurze nie mam określonego dress codu. Jedyne czego unikam to potarganych jeansów typu boyfriend, dużych dekoltów i zbyt wyzywających sukienek. Ponadto, po Cambridge poruszam się na rowerze, więc moje outfity muszą być po prostu wygodne.

Wiem, że mimo wypełnienia plannera i zaplanowania stylizacji z wybranych przez Was elementów nadal może Wam się wydawać niemożliwe stworzenie ciekawych i niebanalnych outfitów. Ja sama zaczynam i ciekawa jestem jak to się u mnie sprawdzi, dlatego chciałabym Wam pokazać kobiety, które od dawna fascynują się ideą capsule wardrobe i tworzą rewelacyjne i zdecydowanie nienudne stylizacje.

  • Kasia z Simplicite od kilku sezonów prezentuje swoją garderobę na dany sezon a następnie outfity, które udało jej się stworzyć na tej podstawie. Króluje tu minimalizm, prostota, ale również kobiecość i wygoda. To coś co najbardziej do mnie przemawia, bo chciałabym aby moja garderoba była po prostu funkcjonalna i wiem,  że od Kasi mogę się sporo nauczyć.
  • U Beaty w Lawendowym Domu jest przede wszystkim inspirująco. Ta niesamowita energia, barwa kolorów i wiara, że można uczynić wszystko daje mi niesamowitego kopa. Więc jeśli przeszło Ci przez myśli, że z tak ograniczoną liczbą elementów w swojej szafie nie będziesz w stanie stworzyć ciekawych zestawów zajrzyj właśnie do Beaty. Wulkan energii, paleta barw, no i ociekające kobiecością outfity. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Beata przygotowała też post dla takich świeżaków jak my – o tym jak zacząć swoją przygodę z capsule wardrobe.
  • O tym, że bardzo chętnie czytam i oglądam Anitę już wiecie, ale czy widzieliście najnowszą serię, która pojawiła się na Twojej Nietypowej Stylistce? Anita w pierwszym wideo przedstawia definicję capsule wardrobe i pomaga odpowiedzieć na pytanie: czy to dla mnie? W drugim natomiast prezentuje już gotowe zestawy składające się z 12 elementowej bazy.
  • Kasia z Worqshop już od ponad roku kompletuje swoją garderobę na zasadach capsule wardrobe. Jeśli jesteście ciekawi jej spostrzeżeń na ten temat przeczytajcie wpis Rok z capsule wardrobe – moje przemyślenia.

 

Mam wrażenie, że przygoda z capsule wardrobe nareszcie pozwoli mi się bawić modą. Nareszcie będę musiała wykazać się kreatywnością. Przyznam, że bardzo ciekawa jestem rezultatów.

Słyszałyście kiedyś o capsule wardrobe? Co o niej sądzicie? Uważacie, że to zbyt radykalne posunięcie, czy wręcz przeciwnie – praktyczne i pozwalające uniknąć codziennych wątpliwości w co się ubrać? Może warto na sam początek poeksperymentować i spróbować stworzyć szafę w pigułce na okres dwóch tygodni?

 

 

Filed under: ja i mój lifestyle, slow life

by

W chwili obecnej mieszkam w Cambridge w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuję. Czytam na potęgę, uwielbiam kryminały oraz pięknie wydane magazyny. Lubię gotować, choć Arek twierdzi, że gotuje lepiej. Uwielbiam jeść oraz próbować nowych smaków. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • capsule wardrobe to chyba to, czego potrzebuję. Staję przed szafą i nie wiem w co mam się ubrać, choć niewiele ubrań w mojej szafie. Ale jakieś one takie nie do pary, albo już mi się znudziły. Muszę chyba przemyśleć co mi się podoba, co do mnie pasuje, jakie wolę kolory i zrobić porządki w szafie. Dzięki za inspirację!

  • I ja mam z tym problem … co się biorę za wietrzenie szafy, to zawsze szkoda mi wyrzucić ubrań (nawet tych, w których w ogóle nie chodzę). Zdecydowanie muszę zmienić rozumowanie 🙂

  • GeeWay

    Bardzo przydatne porady. Też zdecydowanie jestem za ograniczaniem szafy bo im więcej ciuchów tym więcej problemów.. Niedawno przeszłam swoja metamorfozę z szaleńca zakupowego na racjonalną konsumentkę. Piszę o tym tutaj http://geeway.pl/2016/05/30/95/ w dodatku sądzę, że ważne jest aby stawiać również na jakość a o tym rozpisuję się tutaj http://geeway.pl/2016/06/21/ilosc-czy-jakosc/ Zapraszam serdecznie na mojego bloga bo widzę, że mamy podobne podejście do sprawy:)

  • Heh u mnie to wygląda niestety tak, że szafa pełna, a jak przychodzi co do czego to nie ma się w co ubrać. Ostatnio wyrzuciłam dwa duże worki ubrań, ale przydało by się jeszcze kilka. Tylko nie potrafię się zdecydować co zostawić a co nie.

  • follow creativity now

    Kiedy 3 lata temu przeczytałam ‚lekcje Madame chic,’ gdzie pojawiła się idea garderoby 10-cio elementowej czyli capsule wardrobe zastanawiałam się czy u mnie by to się sprawdziło. Niestety ja ubieram się zgodnie ze swoim humorem i nastrojem, wszystko nieco podstrojone pod pogodę. Nie mam przepastnej garderoby, jest bardzo dokładnie przemyślana, ale nie zamieściła by się w 10, 20 czy 30 elementowym zestawie. Nie lubię się ograniczać i nie mam problemu z szybkim acz przemyslanym ubraniem się rano, czyli głównego powodu dla którego ta idea powstała – dylematy zjadajace czas 🙂 także good luck, ale ja podziękuję 😀

  • Bardzo ciekawy post. Niestety, należę do tej grupy kobiet, które mimo „pełnej szafy” nie mają co na siebie włożyć. Jestem dorosłą kobietą, matką, żoną a mimo to nie odnalazłam swojego stylu, a ubrania kupuję zazwyczaj na zasadzie tego czy mi się podoba czy nie.

  • Dla mnie całkowita zmiana to jeszcze za dużo, ale samo sprzątanie powoli wprowadzam i staram się zwracać baczniejszą uwagę na to, co mam w szafie 🙂

  • W swojej szafie wprowadziłam ostatnio ubraniowy minimalizm 🙂 Ubrania w których rzadko chodzę oddałam swojej siostrze, a te którymi nie była zainteresowana spakowałam i przygotowałam do oddania gdy będzie jakaś zbiórka odzieży. Nie ma nic lepszego jak otwieram szafę i mam w niej tylko te ubrania w których chodzę cały czas 🙂

  • Też jeszcze nie słyszałam o idei capsule wardrobe. Wiem natomiast, że pewnie skłoniłabym się do wersji z największą ilością elementów 😉 Nie wyobrażam sobie ograniczenia tylko do 10! Może muszę jeszcze do tego dojrzeć 😉 Ale sam pomysł jest fajny i z pewnością oszczędzi mnóstwo czasu, gdy rano stoimy przed szafą i myślimy w co się ubrać 😉

  • Podchodzę do tego tematu już któryś raz i chyba dalej nie wiem jak się zabrać za odgruzowywanie swej szafy, tak, aby były w niej rzeczy, w których dobrze wyglądam i które lubię. Zazwyczaj gubię się w tym, że żal mi wyrzucać niektóre rzeczy i sama do końca nie wiem, co bym chciała aby znalazło się w tej mojej wymarzonej szafie, chyba cały czas poszukuję swojego stylu:)

  • Ja do tego by zapanować nad swoją szafą zbieram się od lat. Chyba najwyższa pora to zrealizować 🙂

  • Znów tu trafiłam 😛 I chyba to jakiś znak… chyba faktycznie zacznę rozważać Twoje porady 🙂

  • Hej Angelika, no oczywiście, że słyszałam o capsule waredrobe. Akurat ja tego nie praktykuję, mam bardziej cos w rodzaju ulubionych top 10 ubrań, bez których się nie mogę obejść i stanowią bazę mojej szafy. Można więc powiedzieć, że pewnym sensie jest to jakaś kapsuła. Na pewno posiadanie takiej bazy ułatwia pakowanie na urlop, ale też jeśli reszta szafy jest spójna z bazą (a tak jest u mnie), to rzeczywiści jest to ogromne ułatwienie życia. Pozdrawiam, Renata

  • Jeszcze o tym nie słyszałam, ale wydaje się być całkiem interesujące. Czekają mnie porządki w szafie, ale najbardziej chciałabym zrobić analizę mojego stylu. Mam ubraniach, w których chodzę na okrągło, a wystarczy zmieniać niektórą część stylizacji, aby zmienić cały look.

  • Ja od kilku miesięcy walczę z moją szafą i wreszcie widzę światełko w tunelu i rozumiem, że mniej znaczy więcej.

  • W zeszłym roku bardzo dużo podróżowałam. I to nauczyło mnie ubraniowego minimalizmu, bo mają kapsułą była wówczas walizka 😉

  • Nie słyszałam o tym, ale myślę, że to naprawę fajny sposób na organizację szafy. Marzy mi się wymiana garderoby i skompletowanie jej na nowo. Muszę jednak poczekać, aż znajdę pracę (w lipcu się bronię). Zainspirowałaś mnie, dzięki! 🙂

  • Podziwiam Cię! 🙂 Sama chciałabym w końcu określić swój styl, zdefiniować go i iść w stronę capsule wardrobe, ale mam problem z tym, żeby zabrać się za porządki. Może lato skłoni mnie do tego, by w końcu zacząć. Trzymam kciuki za Twoja doświadczenie! 🙂

    • To wlasnie najgorszy etap – porzadki. Tez je ciagle odkladalam… Te plannery sa naprawde fajne. Na poczatku podchodzilam do nich sceptycznie – niby po co mam cos wypelniac? Ale wlasnie pomagaja okreslic nasz styl, pokazuja czarno na bialym w czym najlepiej sie czujemy. Sprobuj 🙂

  • Pingback: Przegląd tygodnia #12 - Rabarbarowo()

  • O jeny nie wyobrażam sobie chyba tyle pracy nad moją szafą! Ale może jak będę miała chwilę we wrześniu to spróbuję zrobić pierwsze podejście, bo póki co przeraża mnie sama wizja takiego przedsięwzięcia, jakkolwiek uważam to za bardzo fajną sprawę. Ogólnie rzecz biorąc slow fashion to bardzo fajna inicjatywa i coraz częściej mi przyświeca przy planowaniu zakupów odzieżowych 🙂

    • To prawda, to jest ciezka praca. Z doswiadczenia wiem, ze nie ma co sie rozdrabniac. Znajdz jeden wolny dzien i dzialaj, nie rob tego etapami, bo nigdy nie skonczysz. Ja widze u siebie duza poprawe, z mniejszej ilosci ubran jestem w stanie wyczarowac fajniejsze i ciekawsze stylizacje. Musze wykazac sie kreatywnoscia 🙂

      No nic, zycze Ci Gosiu powodzenia :*

  • To jest bardzo dobre podejście. Moja szafa pęka w szwach a i tak 80% rzeczy w ogóle nie noszę. Muszę to jakoś uporządkować:)

  • Muszę kiedyś tego spróbować 🙂

  • ciekawy pomysł, ja też kiedyś planowałam stworzenie minimalistycznej garderoby, ale… po prostu za bardzo kocham ciuchy i lumpeksy, i w końcu stwierdziłam, że jednak nie będę się ograniczać 😀 ale fakt, takie basicowe ubrania przydadzą się w każdej, nie tylko minimalistycznej, garderobie 🙂

    • Najwazniejsze to byc szczesliwym z tym co sie ma. Jesli taki system Ci odpowiada, to czemu nie?
      Ja tez uwielbiam zakupy w lumpeksach, ale zaczelam madrzej wybierac, bo czesto konczylo sie na zakupie sporej ilosci ubran, ktorych potem po prostu nie nosilam…

  • Dziękuję za polecenie mojego Plannera Szafy. 🙂 Sama z niego często korzystam, jest dobrą ściągą jeśli chodzi wypracowany styl. Zasady Capsule Wardrobe stosuję zawsze na wyjazdach. Jeśli chodzi o blogi to dla mnie mega inspiracją jest właśnie wspomniana przez Ciebie Unfancy. 🙂

    • To ja dziękuję za udostępnianie takich dobrych tekstów i materiałów, które pomagają mi w drodze do ubraniowego minimalizmu.

      Unfancy zdecydowanie osiągnęła ten stan, w którym z tak niewielu elementów jest w stanie wyczarować rewelacyjne outfity. Lubię ją podglądać 🙂

  • Przyznam że oglądając zestawy Kasi (Simplicite) zawsze marzę o tym żeby czarować takie ładne zestawy z tak niewielu ubrań. Ja jestem typowym przypadkiem ‚nie mam się w co ubrać’, a w szafie tysiąc rzeczy. Bardzo chciałabym z tym skończyć i zamierzam zrobić naprawdę DUŻE porządki w szafie i głowie jak tylko unormuje mi się rozmiar 🙂 Tobie życzę powodzenia w tej przygodzie, z wielkim zainteresowaniem będę śledzić postępy! 🙂

    • Ja też lubię zestawy Kasi. Mimo, że są proste to nadal kobiece, wygodne i po prostu ładne. Szafa Minimalistki to seria, którą śledzę regularnie.

      No i dziękuję! Po kilku dniach już mam swoje spostrzeżenia, ale zostawię je na przyszłotygodniowe podsumowanie 🙂

  • Pierwszy krok w tym kierunku zrobiłam rok temu. Teraz właściwie mam tylko dwie półki i niewielki stojak na ubrania. Nic więcej. Pozbyłam się także problemu w stylu- nie mam co na siebie założyć 🙂 Odnalazłam także swój styl, a przede wszystkim stworzyłam uniwersalny uniform. Naprawdę nic mi więcej do szczęście nie potrzeba. 🙂

    • Wiele mogłabym się od Ciebie nauczyć. Uwielbiam Twój styl i podobnie jak Ty chciałabym w końcu osiągnąć stan totalnego zadowolenia z tego co mam w swojej garderobie. Ale jestem już na dobrej drodze 🙂

      • To ja tez zajrze do Dagmary. Co do kapsuły.. Ja musze powiedziec, ze nie nosze czesci tego, co bardzo bym chciała, ze względu na zmianę trybu życia i pracę w większej ilości w domu. Ale moje eleganckie sukienki wiszą i czekają na specjalne okazje biznesowe albo imprezowe.

  • Witaj w klubie :), ja korzystam z kapsuły od dwóch tygodni i jest naprawdę łatwiej. W swojej postawiłam na klasykę i klasyczne kolory, ponad 40 rzeczy, ale na cały sezon. Trzeba też zainwestować w bazę, bo bez tego będzie cięzko ułożyć kapsułę na 3 mce, Ty masz trochę łatwiej :). Na pewno ułatwieniem jest to, że zawiera ona z zasady rzeczy do aktywności, które zajmują nam najwięcej czasu w ciągu tygodnia, bo inaczej byłoby krucho :)Trzymam kciuki za Twój eksperyment i będę śledzić postępy! Będę ciekawa Twoich doświadczeń, czy będą podobne do moich. To jest ciekawa idea i dobrze, że przychodzi do Europy, bo w Stanach jest mocno spopularyzowana z tego, co widzę na blogach. Dobrze jest pochodzić po różnych stronach i popatrzeć, jak ludzie komponują stroje, bo w pierwszej chwili nie wierzy się, ze z tak małej ilości ubrań można coś zrobić… Gdyby ktoś potrzebował dodatkowych plannerów porządkowania szafy, układania kapsuły albo poszukiwania bazy, dzielę się nimi też na swoim blogu. Pozdrawiam!

    • No witam witam! Tez sie ciesze, ze nareszcie dolaczylam do kapsulowego klubu, bo myslalam o tym juz w styczniu, a widzisz, ciagle to odkladalam. Baza to podstawa – ja zabralam sie za kolekcjonowanie klasykow juz w zeszle lato wiec z tym nie mialam problemow. Wiele rzeczy w mojej szafie moge dowolnie laczyc, ale niestety wciaz sa tam takie ubrania, ktorych szkoda mi sie pozbyc, bo a noz widelec za kilka miesiecy bede chciala to zalozyc. To dwutygodniowe wyzwanie ma mi uswiadomic, ze niekoniecznie tak bedzie. Podsumowanie bedzie na blogu 🙂 No i mam nadzieje, ze w lipcu juz rusze z normalna 37 elementowa garderoba, bo niestety juz widze minusy tej 10 elementowej. Mimo, ze jest czerwiec to jest u nas 15 stopni i pada. Wczoraj zmoklam, wiec jedne buty nadal schna, a biala koszule upapralam awokado 😀

      • A ja straciłam biały longsleeve 3/4 – surówka z kiszonej kapusty z olejem :((((

  • Capsule Wardrobe mam od około 2 lat 😀 nie są to może ciuchy „idealne”, ale spełniają swoją podstawową funkcję! Akurat ja nie mam wielu dodatków, bo po prostu nie lubię, w tym momencie mojego życia nie są niezbędne/praktyczne. Czuję się w pewien sposób wyzwolona 😀

    • Jesli Ty jestes zadowolona z tego co masz w szafie to najwazniejsze! To Tobie ma odpowiadac, bo Ty najlepiej znasz sama siebie i wiesz czego potrzebujesz. Ja lubie dodatki, mam problem ze zbyt duza iloscia torebek i butow… No i te moje bransoletki, lancuszki… Choc i tak juz sporo sie pozbylam nadal uwazam, ze mam ich za duzo. Ale i na nie przyjdzie pora 🙂

  • Capsule wardrobe uważam, że jest fantastyczne i jest to coś, co bardzo chciałabym wprowadzić w życie. Zdecydowanie muszę uporządkować swoją szafę i pozbyć się z niej wszystkiego, co już na mnie nie pasuje, nie noszę i nie lubię. Obecnie mam trochę rzeczy do sprzedania inne po prostu muszę oddać do charity shop. Dla mnie niestety problem stanowią ubrania do pracy, których nie lubię, a muszę mieć i na nieszczęście to w nich najwięcej chodzę i największą część mojej szafy zajmują. Buuu…

    • Tak jak mowila: uderzaj na vinted! Widomo, wszystkiego nie sprzedasz, ale wtedy mozesz bez wyrzutow sumienia oddac je do charity.
      Obowiazuje Cie scisly dress code? Nie lubisz strojow formalnych? Moze mozna pokombinowac i uderzyc w semi-formal? U Kasi z Simplicite mozna zobaczyc sporo fajnych stylowek do biura.

  • Ja jeszcze do tego nie dotarłam. Już baaaardzo ograniczyłam moją szafę, wiem już jakie są moje kolory i to się w sumie nie zmienia od kilku lat (odkąd zainteresowałam się minimalizmem). Zresztą teraz do Polski jadę z ostatnimi workami ciuchów do oddania/na sprzedaż. Teraz inwestuje jedynie w dobrą jakościowo odzież i akcesoria (wiesz jak ciężko mi znaleźć i zdecydować się w tej kwestii), zastanawiam się co kupić, co mi jest potrzebne. Ale uważam, że nadal mam za dużo. Teraz jak robiłam przegląd szafy to poukładałam rzeczy kolorami i na prawdę jakiejś ekstrawagancji w niej nie ma, ale czy to jest niezbędne minimum? Myślę, że jeszcze chwile mi to zajmie, ale i tak postęp zrobiłam ogromny.

    • Wiesz, capsule wardrobe nie jest dla wszystkich. Jesli ktos ma mala szafe to po co ma jeszcze sie dodatkowo ograniczac? Ja na razie chcialabym sprobowac i wykorzystac to jako srodek do osiagniecia malej, funkcjonalnej garderoby. Ja obserwuje Twoje swiadome zakupy i jestem pod wrazeniem. Swietnie laczysz elementy w gotowe zestawy. Jest klasycznie, ale z pazurem! Mega <3
      Nie ma co sie rzucac na gleboka wode! Wszystko przyjdzie, powoli, powoli, malymi kroczkami (tak jak lubisz :P).

  • Śledzę Kasię, ale sama póki co się nie zdecydowałam na wprowadzenie tego u siebie, więc stoję rano przed szafą z odwiecznym pytaniem co dzisiaj ubrać? Cóż może za jakiś czas spróbuję 😉

  • Nie słyszałam nigdy o takim pomyśle, ale w sumie fajna sprawa, pobudza kreatywność 😉 Choć ja tam lubię mieć w szafie dokładnie to, czego potrzebuję, niezależnie, czy sztuk 10 czy 30. Ważne żeby minimalizm był w teksturach – wzory tak, ale bez szaleństw. Lubię prostotę i klasykę, tylko czasem mi odbija 😀

    • Najwazniejsze, zebys Ty sie dobrze czula z tym co masz w szafie. I tak jak mowisz, bez znaczenia czy to jest 10 czy 30 ubran. Ja testuje nowe rozwiazania, bo widac, ze nawet porzadki mi nie pomogly. Chcialabym sie przekonac w czym najczesciej chodze, w czym sie dobrze czuje i pozbyc sie ubran, ktore nosze raz na pol roku czy nawet rzadziej.
      Super, ja tez stawiam na klasyke, chociaz ostatnio staram sie tez troszke eksperymentowac (chociaz nie za bardzo, bo moja zachowawcza natura by mi na to nie pozwolila :D).