ja i mój lifestyle
komentarzy 51

JAK NIE DAĆ SIĘ ZWARIOWAĆ

jak nie dac sie zwariowac

Pod tym przewrotnym tytułem kryją się moje bardzo osobiste przemyślenia. Koniec roku i sporo wolnego czasu w podróży, gdy nareszcie miałam chwilę żeby wziąć oddech i pomyśleć na spokojnie, skłoniły mnie do pewnych przemyśleń. I oto ich wynik.

JAK SIĘ ZMOTYWOWAĆ DO DZIAŁANIA?

Jestem pewna, że to nie pierwszy raz widzisz takie pytanie. I chyba tutaj się to wszystko zaczęło. W poszukiwaniu swojej drogi szukałam motywacji i natrafiłam na sporo wartościowych treści, które głosiły jedno. Zmotywuj się do działania, ciężko pracuj, działaj tu i teraz, bo inaczej nie odniesiesz sukcesu. Wpadłam w pułapkę i nagle straciłam grunt pod nogami.

Ale od początku.

W tym roku dotarło do mnie, że praca, którą wykonuję doprowadza mnie jedynie do frustracji. Powoli zaczynałam rozumieć, że praca biurowa od 9-17 od poniedziałku do piątku nie jest dla mnie. W dodatku wiem, że nie mam żadnych możliwości rozwoju, a czynności, które wykonuje są bardzo powtarzalne. Z każdym dniem byłam coraz bardziej sfrustrowana i nieszczęśliwa. Wracałam z pracy zmęczona, mimo, że tak naprawdę  niewiele zrobiłam. Bo przecież tylko siedziałam przy biurku. Zaczęłam się zagłębiać w książki motywujące, zaczęłam dołączać do biznesowych grup na Facebooku, rozmawiać z przedsiębiorczymi kobietami, brałam też udział w grupie mastermindowej. Na co dzień słuchałam podcastów i czytałam inspirujące artykuły i książki polecane przez ekspertów. Wyrok był jeden: musisz natychmiast stworzyć produkt i zacząć go sprzedawać. W mojej głowie zaczęły kołatać pytania: produkt fizyczny czy produkt on-line? Może kurs on-line? A może jednak coś namacalnego? Gdzie otworzyć biznes? W Polsce? W Wielkiej Brytanii? Z każdym dniem pojawiało się więcej pytań, zaczęłam to wszystko spisywać, radzić się.

I tak mijały miesiące. Po pewnym czasie przyszedł kryzys. Nic sensownego nie wymyśliłam. Nie będę człowiekiem sukcesu. A wszyscy ze wszystkich stron nawołują: zacznij zarabiać pieniądze! Zrób jeszcze ten kurs on-line, dołącz do tej grupy, przeczytaj to… Nagle zamiast się motywować odczułam ogromne uczucie pustki i porażki. No bo jak to, wszystkim dookoła się udaje, a ja nawet nie mam pomysłu?

ZWOLNIJ

A potem nadszedł czas, gdy zrozumiałam, że najważniejsze to robić w życiu wszystko w swoim tempie. Znaleźć odpowiedni balans, inspirować się, działać, ale w zgodzie ze sobą. Zrozumieć, że to wszechobecne pojęcie sukcesu wcale nie musi nam odpowiadać. No bo czym dla Ciebie jest sukces? Czy aby na pewno tym samym co dla mnie?

Zastanów się czy warto.

W żadnym wypadku nie namawiam Was do porzucenia wszelkich motywujących i inspirujących lektur, grup, wyzwań. Namawiam jedynie do znalezienia balansu. Do tego, aby pośród tych wszystkich działań znaleźć czas dla bliskich, przyjaciół. Aby od czasu do czasu poczytać coś luźniejszego, obejrzeć zabawną komedię. Napić się kawy w dobrym towarzystwie, pójść na spacer.

NIE PORÓWNUJ SIĘ DO INNYCH

To dla mnie najtrudniejsza z poruszanych w dzisiejszym wpisie kwestii. To mój odwieczny problem. Porównuję swoje ciało, swoje zwyczaje, bloga, osiągnięcia, zainteresowania…

Od pewnego czasu walczę z tym, bo wiem, że porównywanie nie zaprowadzi mnie do nikąd. Że tylko wewnętrznie się wyniszczam, próbując umniejszać swoim osiągnięciom, swoim doświadczeniom. I zamiast się skupić na rzeczach pozytywnych, które dotyczą bezpośrednio mnie, skupiam się na kimś innym – zupełnie bez sensu.

Nie porównuj swojego początku do czyjegoś środka.

Nie wiem gdzie i kiedy przeczytałam pierwszy raz ten cytat, ale od tamtej pory powtarzam go sobie w głowie dosyć często. Jak mogę porównywać się do kogoś kto prowadzi bloga od kilku lat? Jak mogę się porównywać się do kogoś kto ma w tym dużo więcej doświadczenia niż ja? No jak? Na przedbiegach jestem na straconej pozycji.

Chciałam aby blog wyglądał pięknie, chciałam mieć cudne logo, profesjonalne zdjęcia. Tylko to nie byłby mój blog, bo ani nie miałam pojęcia o kodowaniu, ani o grafice, ani o fotografii. A Dreamer’s Life dojrzewa ze mną, jest odzwierciedleniem tego na jakim jestem teraz poziomie. Głośno potrafię powiedzieć, że wygląd bloga mnie satysfakcjonuje, logo mi się nie podoba, a zdjęcia są lepsze. Ale obiecuję sobie, że będę dążyć do jednego – do tego aby było lepiej.

Wiecie co zaczęłam robić? Zaczęłam porównywać się do siebie. Do tego kim byłam wczoraj, rok temu czy dekadę temu. Staram się wyciągać wnioski i udoskonalać siebie, według swojej miary, według swoich standardów. Miewam gorsze dni, ale wtedy jak tantrę powtarzam ten cytat, myślę o jakimkolwiek maleńkim sukcesie i staram się odgonić czarne chmury.

Postanowiłam, że dam sobie czas. Nie porzuciłam myśli o odejściu z pracy i znalezieniu swojej ścieżki kariery. Postanowiłam jednak, że nie będę sobie narzucać presji, bo dojrzałam do tego, by powiedzieć wprost, że to mnie tylko unieszczęśliwiało. Życie jest tylko jedno i róbmy, działajmy, twórzmy, ale w zgodzie ze sobą i ze swoim tempem.

W życiu potrzebny jest balans. We wszystkim.

 

Filed under: ja i mój lifestyle

by

Od niedawna mieszkam w Australii, gdzie najprawdopodobniej spędzę kolejne 2 lata. Na razie zatrzymaliśmy się w Brisbane, gdzie mieszkamy w uroczym, drewnianym domu, pracujemy i poznajemy miasto i okolice. Australia to miejsce, w którym można być naprawdę slow i staram się tu chłonąć każdą najmniejszą chwilę. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Pingback: Luty - podsumowanie miesiąca()

  • Pingback: Luty - podsumowanie miesiąca()

  • O, to to. W samo sedno. Bardzo mądrze. Dziękuję.

  • 🙂 fakt, porównywanie się do samej siebie sprzed jakiegoś czasu w moim przypadku wypada dość pozytywnie, bilans na plus 🙂

  • Agnieszka

    Świetna myśl, powinniśmy porównywać się do siebie, nie innych 🙂 To co my w x czasie osiągnęliśmy, jaką drogę przemierzyliśmy, gdzie teraz jesteśmy 🙂

    • Pewnie, tylko my sami jesteśmy odpowiednią miarą. Aczkolwiek wprowadzenie tej teorii w praktykę wcale nie jest takie łatwe.

  • Bardzo przyjemny wpis :). Myślę, że każdy człowiek powinien raz na jakiś czas zastanowić się nad sobą i zwolnić :). Co do rozwoju osobistego myślę, że najlepsze pomysły pojawiają się, gdy o nich nie myślimy. U mnie tak to działa chociażby z wpisami na blogu. Mam wolny wieczór, włączam laptopa i chce stworzyć wpis. Pusta kartka, brak weny twórczej. Ok, myślę sobie, że to nie mój dzień. Idę po prysznic, czytam książkę w łóżku i nagle pojawia się pomysł na ciekawy wpis na blogu. Włączam laptopa, zaczynam pisać i nagle jest 1:00 nad ranem :D.

    • Dokładnie! Kiedy jesteśmy odprężeni, zrelaksowani, szczęśliwi wtedy najwięcej pomysłów pojawia się w naszych głowach. Nic na siłę, trzeba cieszyć się tym co robimy.

  • Zgadzam się z każdym słowem – kiedyś wśród inspirujących cytatów przeczytałam coś takiego „Spójrz w lustro, tam zobaczysz swoją konkurencję.” Właśnie dlatego do nikogo się nie porównuję, a swój sukces buduję według własnych wytycznych, nie sugerując się tym co robią inni.

    • Piękny cytat! Zapisuję, bo idealnie wpisuje się w tematykę tego wpisu.

      Brawo! To bardzo świadome podejście. Oby tak dalej 🙂

  • Zgadzam się z Tobą Angelika w wielu kwestiach. Balans jest ważny, trzeba pamiętać o tym, że nie samą pracą żyje człowiek (trochę dziwnie to zabrzmiało – już tłumaczę 🙂 ). Są różne sfery w naszym życiu – praca, rozwój, ale jest też rodziny i my samy. O tym trzeba pamiętać, by znaleźć czas na wszystko, by zaniedbywać osób i rzeczy, które są ważne.
    Wcale nie jest to proste, bo czasem gonimy za tym, żeby lepiej, szybciej. A wtedy można się zapomnieć. Zbyt dużo zadań, presja, którą sobie narzucamy, oczekiwania i dużo informacji, z którymi się stykamy. Trzeba sobie odpowiadać na pytania : co jest dla mnie ważne, czego chcę, jak zrobię to po swojemu. Później działać – swoim tempem i sposobem. Porównywanie się do innych to trudna sprawa – porównujemy się i to jest normalne. Ale trzeba, tak jak piszesz – spojrzeć na nasze osiągnięcia i sukcesy. Zauważyć je. Nagle się okaże , że bardzo dużo osiągnęłyśmy w porównaniu do pół roku czy roku wcześniej. Za to trzeba siebie docenić 🙂 Życzę Ci działania po swojemu, w swoim tempie, na swoich warunkach 🙂

    • Pięknie podsumowałaś to co chciałam przekazać tym wpisem. W życiu na wszystko jest miejsce, ważne jest nie zatracić balansu, nie poświęcać życia na ślepe dążenie za niewiadomo czym.

      Dziękuję za tyle pięknych słów!

      • Napisałam, co uważam, z chęcią. Mi również dobrze czytało się Twój wpis. Wiem, o czym piszesz 🙂

        Pozdrawiam ciepło i obyśmy znajdowały zawsze ten balans 🙂

  • Ania Ulanicka mnie ubiegła 😉 Chciałam napisać dokładnie to samo „doskonale Ciebie rozumiem”, mam bardzo podobne doświadczenia i wnioski. Oczywiście kasa jest ważna, oczywiście marzy się, żeby pasja przynosiła pieniądze, jednak kiedy stają się one celem nadrzędnym, pasja nagle ginie. To nie o to chodzi, nie tak ma być. Ma być, jak piszesz – po Twojemu, po mojemu 🙂 3mam kciuki! za nas obie 💝

    • Dziękuję Marto! Jak widać grono kobiet wątpiących w siebie jest tutaj dosyć spore. Trzeba nad tym zacząć pracować, stanąć z boku i spojrzeć na swoje osiągnięcia z innej perspektywy. Bo skoro my siebie nie doceniamy, to kto ma to robić?

      Ja też mocno trzymam kciuki, aby to było przejściowe. A my po prostu twórzmy, bawmy się tym, cieszmy się tym, a jeśli coś ma kiedyś przyjść do nas to to przyjdzie. W odpowiednim momencie.

  • Doskonale Ciebie rozumiem. We wpisie i komentarzach zostało powiedziane naprawdę mnóstwo pięknych słów.

    Angelika, najlepsze miejsce, najlepszy moment to ten, w którym teraz jesteś. Nie szybciej, nie wolniej, nie bliżej, nie dalej. ‚Teraz’ jest wspaniałe. :*

    • Aniu, przeczytałam ten komentarz zaraz po tym jak go dodałaś i przyznam, że po policzku poleciała mi łza. Pięknie to napisałaś i przyznam, że od jakiegoś czasu właśnie tak próbuję żyć. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale staram się i widzę, że chodzę szczęśliwsza. Tak po prostu.

      A te słowa: „Nie szybciej, nie wolniej, nie bliżej, nie dalej. ‚Teraz’ jest wspaniałe.” wpisałam sobie do kalendarza. Teraz będą ze mną codziennie.

      Dziękuję :*

      • To bardzo miłe, co napisałaś. 🙂 Cieszę się, że mogłam Ciebie zainspirować!

        Trzymam kciuki za Ciebie, życzę wszystkiego najlepszego, a w razie czego służę dobrym słowem. Moje skrzynki są otwarte na Twoje wiadomości! Buziaki! :* <3

  • „Jedyną osobą, z którą powinieneś się porównywać, jesteś Ty w przeszłości. A jedyną osobą, od której powinieneś być lepszy, jesteś Ty teraz.” – to albo Freud, albo po prostu ktoś jemu przypisał te słowa 😉 Przeczytałam je kilka tygodni temu i zapadły mi w pamięć, bo też łapię się na porównywaniu siebie do innych i wpadaniu w małe doły, gdy stwierdzam „Nigdy nie będę robić takich pięknych zdjęć” albo „Czy ktoś oprócz mojej siostry czyta mojego bloga?!” 😉
    Cienka jest linia pomiędzy inspiracją a porównywaniem, które nie prowadzi do niczego. Myślę, że każdy ma ten problem na pewnym etapie i o tym powinno się mówić. I tak się cieszę, że o tym napisałaś, Angeliko, bo dla wielu osób to Twój blog jest inspiracją.
    Ta presja, o której piszesz, jest coraz silniejsza. Najlepiej, żeby każdy pracował na swoim, był fit, żył minimalistycznie, kultywował hygge i był produktywny. I w tych wszystkich rzeczach nie ma nic złego, wręcz przeciwnie! I jak ktoś tu już napisał, trzeba mierzyć wyżej, ale tej presji trzeba powiedzieć nie. Róbmy wszystko w swoim tempie, nie musimy wszystkiego nazywać, spędzać produktywnych poranków i robić wszystkiego, co robią ludzie sukcesu. Po prostu żyjmy i bądźmy szczęśliwi 🙂 Dziękuję za ten post!

    • Marysiu, dziękuję Ci za ten komentarz. „Po prostu żyjmy i bądźmy szczęśliwi” – tak, tak, tak! Jestem na tak. Róbmy rzeczy w zgodzie ze sobą, nie podążajmy ślepo za innymi, przystańmy, zastanówmy się dokąd zmierzamy. A przy okazji nie zapomnijmy po prostu żyć 🙂

      Presja otoczenia jest duża, ale czy ocena innych jest tak ważna? Trzeba się zastanowić po co to wszystko robimy.

      I dziękuję za te słowa o moim blogu. Wiesz jak trudno mi w to uwierzyć? Więc tym bardziej dziękuję. Będę w chwilach słabości wracać do tego co napisałaś 🙂

  • Piszesz dokładnie o tym, o czym myślę sama. Zmagam się z przytłoczeniem, porównywaniem i presją bycia idealną. Dziękuję Ci za ten tekst, za nawoływanie do zatrzymania. Jakoś mi lżej, że ktoś inny też ma takie rozterki jak ja. Pozdrawiam:)

    • Kochana, zerknij na komentarze, okazuje się, że ten problem nie dotyczy tylko mnie… Nawet nie wiesz jak długo się zastanawiałam czy opublikować ten tekst. Bałam się, że ktoś pomyśli, że zależy mi wyłącznie na uznaniu, że ślepo chciałabym dążyć do sukcesu.

      Jak widać każdy z nas stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko i w pewnym momencie przychodzi kryzys. Nie widać efektów wystarczająco szybko, chcielibyśmy wszystko tu i teraz. Może jest jakiś powód, że to się nie dzieje od razu? Może musimy po drodze nauczyć się rzeczy, które w przyszłości nam pomogą? Ważne, żeby mówić o swoich obawach.

      Ściskam :*

  • Galantyka Blog

    Ojj tak, zgadzam się z Tobą. Czasami trzeba uważać by się nie zgubić w tym życiowym obozie przetrwania 😀 Za często gonimy za tym by być najlepszym i niestety porównujemy się do innych… Niestety taki jest dzisiejszy świat i żeby go zmienić trzeba zacząć od siebie.
    Pozdrawiam,
    galantyka.blogspot.com

    • Też wychodzę z założenia, że aby zmieniać świat trzeba zacząć od siebie.

      Pytanie czy jest za czym gonić? 🙂 Bo czasami narzucamy sobie ogromne tempo, dążąc nie wiadomo do czego…

  • Podpisuję się pod każdym punktem…Ileż razy ja siebie z innymi porównywałam…. ile razy dałam się wpędzić w szaleństwo bycia lepszą i lepszą, no jak nie pójdę w takim a takim kierunku to w ogóle lepiej, żebym dała spokój… Naparzylam się na cudne blogi, naczytałam świetne treści, naoglądąłam super fanpage’y na fejsie i…. No właśnie! I wpadłam w matnię. I to nie raz, nie dwa…. Aż przyszedł moment, gdy otrzeźwiałam. Na wszystko przyjdzie czas, a ja nic nie muszę już teraz w tym momencie. I Ty również…. I nikt inny. Nie dajmy się zwariować 🙂 Pozdrawiam i trzymam kciuki 🙂

    • Dziękuję za ten komentarz! Myślę, że wiele osób było w tym punkcie, kiedy naoglądało się pięknych blogów/treści/zdjęć i zamiast potraktować to jako inspirację popadło w smutek myśląc: ja tak nie potrafię/ja robię to dużo gorzej/też bym tak chciała….

      Nie dajmy się zwariować. Cieszmy się tym co robimy, swoimi sukcesami, porażkami. Uczmy się i bawmy się tym 🙂

  • Ten tekst to chyba o mnie 🙂 Z porównywaniem się z innymi mam problem od dziecka, a im jestem starsza i bardziej wiem, co chcę robić, tym bardziej mnie kłuje świadomość jak daleko mi jeszcze do miejsca w którym chciałabym być. Nie wspominając o tym, że my ze swojego bloga i zdjęć wciąż nie jesteśmy zadowoleni 😉 I podpisuję się obydwoma rękoma pod tym, że każdy musi mieć po prostu swój czas. Ja np. teraz siedzę w Maroku i wiem, że był to wyjazd na siłę „bo wszyscy gdzieś w styczniu jeżdżą”, gdyż kompletnie się nie udał i wszystko poszło nie tak: straciłam pieniądze, czas, nerwy i nie wiem czy przynajmniej te pierwsze uda się odzyskać. Nie wspominam już o tym że na te 4 dni wyjazdu nastąpiła anomalia i w Afryce spadł śnieg. Zawsze tak się kończy jak próbujesz zrobić coś na siłę, więc teraz z radością posiedzę 2 miesiące na tyłku i zabiorę się za siebie i bliskich 😉

    • No jakbym czytała swoje myśli… Porównywanie się to dla mnie ciężki temat. Zawsze znajdę kogoś kto robi coś lepiej ode mnie 😉 Ale jestem pewna, że rozumiesz o czym mówię. Chciałabym nareszcie coś z tym zrobić stąd pomysł na określanie małych celów, realizowanie ich, ocenianie, tak aby w końcu zauważać, że ze mną też wcale nie jest tak źle.

      Czas, czas, czas. Tylko co z tego, skoro wszyscy jesteśmy tak niecierpliwi? 😀

      O matko… Śnieg w Afryce? Spójrz na to w ten sposób, że niewiele osób miało okazję to widzieć 😀 I mam nadzieję, że to będą dwa, spokojne, ale i owocne miesiące 🙂

  • o rety, jakbyś mi z ust wyjęła! tzn sama nie ubrałabym tak sensownie w słowa tych przemyśleń, które zawarłaś w tym poście, ale dokładnie coś takiego czuję w ostatnich miesiącach. co do pracy na etat, co do tych wszystkich biznesów i sprzedawania, a nawet popularnego ostatnio „nomadic lifestyle”, który jest tak powiązany z podróżami a tak bardzo nie dla mnie. i kurde, mądre jest o tym porównywaniu! mam tendencję, żeby patrzeć na ustawionych już fotografów i myśleć sobie, rany ile jeszcze roboty, a w sumie ani raz nie pomyślałam, że w styczniu rok temu nie miałam portfolio, nie robiłam sesji portretowych ani rodzinnych i w ogóle nawet nie wiedziałam, że je będę robić. ! także tak, dobrze to wszystko ujęłaś! 😀 miłego poniedziałku 🙂

    • Nawet nie wiesz ile siły mi dały Twoje słowa. To jest przerażające jak głęboko w środku chowamy nasze strachy i blokujemy to aby być po prostu szczęśliwymi ludźmi. Tak wiele zależy od naszego nastawienia!
      A porównywanie to temat rzeka. To mega ciężka praca, aby w końcu zacząć patrzeć na siebie jak na kogoś kto coś potrafi i przy okazji jeszcze robi to dobrze. Jestem swoim największym krytykiem, ale często ta krytyka jest mało konstruktywna. I zamiast skupić się na tych dobrych rzeczach, które udało mi się zrobić skupiam się na drobiazgach, które poszły nie tak.
      Świetnie to napisałaś! Czas leci, a my z każdym dniem uczymy się czegoś nowego. Warto czasami przystanąć i ocenić to gdzie byliśmy jakiś czas temu i jak to wpłynęło na nas. Patrząc na Twoje zdjęcia trudno mi uwierzyć, że masz jakieś wątpliwości.

  • Świetnie napisane. Muszę przyznać, że mnie te motywujące teksty tylko dołują. Twój dzisiejszy jest odzwierciedleniem tego co czuję 🙂

    • Bardzo sie ciesze, ze sa tu osoby, ktore borykaja sie z podobnymi myslami co ja. Tez doszlam do momentu, ze sluchajac podcastow czy czytajac motywujace teksty mialam ochote sie rozplakac. Teraz juz wiem, ze przesadzilam, chcialam za duzo na raz. Musze sobie dac czas, odetchnac i nie robic nic na sile.

  • jedno z moich mott brzmi: jedyną osobą, z którą możesz konkurować jest Twoje odbicie w lustrze 🙂 i tego się trzeba trzymać. Pozdrawiam! 🙂

  • Bardzo dobry tekst, świetnie się czyta.
    Chyba normalne jest, że się porównujemy do innych i od razu załącza się autokrytyka („On/ona już ma tyle i tyle, takie, a takie osiągi, a ja? Z czym do ludzi?”) Dlatego dobrze jest złapać odpowiedni dystans i iść techniką małych kroków, a dojdzie się, w swoim tempie, do celu. W sumie, gdyby sukces spadał na Nas ot tak, nagle, z łatwością to by się go doceniało? Szczerze wątpię. Pozdrawiam serdecznie!

    • Dziekuje za tak trafny komentarz. To wlasnie zaczelam robic – stawiac sobie male cele, dazyc do nich a potem swietowac ich sukces. To niby takie banalne, ale w praktyce nieco trudniejsze. Trzeba robic swoje i skupiac sie na tym, nie warto dawac sie poniesc emocjom i tracic sily na porownywanie sie do kogos innego.

  • No jasne, nie można robić nic na siłę i wbrew sobie! Pewnie że trzeba robić coś i nie tkwić w sytuacji która nas unieszczęśliwia ale łatwo wpaść w pułapkę. Jestem zdania że na wszystko ale to na wszystko przychodzi dobry moment i jeśli coś dzieje się później a nie wcześniej to znaczy że z jakiegoś powodu, tylko my go w danym momencie nie znamy a to może być źródłem frustracji. Trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło :*

    • Jestem Madziu na dobrej drodze. Pierwszym krokiem jest uswiadomienie sobie w czym problem. Ostatnio sporo mysle, analizuje i co najwazniejsze wyciagam wnioski. Jestem dzis zdecydowanie bardziej radosna i pelna energii niz jeszcze niedawno.

      Dziekuje za dobre slowo :*

      • Cudownie 🙂 oby tak dalej :*

  • Świetny tekst. Wszystko w swoim czasu, dostosowane do własnych możliwości. Oczywiście, trzeba sobie stawiać cele i mierzyć wyżej, ale róbmy to tak, by nie zatracić po drodze siebie. Cytat o porównywaniu początku do środka jest genialny. Pewnie go kiedyś gdzieś użyję 😉 Dzięki za ten wpis <3
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    • ‚Oczywiście, trzeba sobie stawiać cele i mierzyć wyżej, ale róbmy to tak, by nie zatracić po drodze siebie’ – pieknie to ujelas. To wlasnie o to mi chodzi. Ja w pewnym momencie czulam, ze chce byc kims innym na sile.

      Ciesze sie, ze tu zajrzalas.

  • Trzymam kciuki za odnalezienie swojej drogi:)
    No tak, nie dość, że trzeba zarabiać pieniądze teraz, już,natychmiast, to spróbuj jeszcze przyznać się, że np. nie masz żadnych postanowień noworocznych, nie planujesz żadnych zmian swojego wizerunku, nie pójdziesz na żaden kurs- to by dopiero było! Bo jak to tak? Nie robić nic? Stać w miejscu z rozwojem osobistym? Grzech!
    Na szczęście każdy ma własny rozum i to od niego zależy decyzja. Nic na siłę, byle w zgodzie ze sobą.

    • Wspaniale to napisałaś Irmina. Zgadzam się z każdym słowem. Ja byłam w pewnym momencie w tym samym miejscu co Angelika, z tym, że już wiązałam to z konkretną dziedziną. Dopiero zaczynałam kochać fotografię, a już czułam presję, że muszę być ślubna/ modowa/ produktowa. Nie czułam niczego w danym momencie, nie skończyłam kursów, szkół i wpędzałam się w poczucie winy, że za wolno się rozwijam. W pewnym momencie wyluzowałam, bo zaczynałam bać się zrobić pewnych zdjęć, bo nie pasują do „mojego spójnego wizerunku”. Jestem na etapie „daj sobie czas”, choć oczywiście idę do przodu, ale w swoim tempie.

      • Może to też kwestia pewnego rodzaju „dojrzałości”? Najpierw się czymś zachłystujemy- chcemy robić, wiedzieć wszystko naraz, zachwyceni efektami, które ktoś tam osiągnął, a dopiero po jakimś czasie dochodzi do nas, że ta osoba pracowała nad czymś miesiącami, a najprawdopodobniej latami i stąd te efekty.
        I dobrze, to ważne – szkoda by było zrazić się do czegoś, co daje ci radość:)

      • Wlasnie to ‚za wolno’ ciagne nade mna wisi. Czuje, ze ide do przodu, czuje, ze sie rozwijam, ale wciaz bym chciala wszystko szybciej, widziec wyniki teraz. Powoli akceptuje fakt, ze na wszystko potrzeba czasu, a skoro cos sie nie wydarzylo w danym momencie, to znaczy, ze jeszcze nie bylam na to gotowa.

    • Dalam sie zlapac w pulapke. Chcialam dzialac, ale zamiast zrobic to z glowa, zaczelam robic wszystko na raz, czulam presje, chcialam nadazac, uczestniczyc w webinarach, wyzwaniach, grupach…
      Dojrzalam jednak do stwierdzenia, ze zrobie to po swojemu, w swoim tempie i wcale nie musi to oznaczac, ze zrobie to gorzej.

      • Pewnie, że tak- każdy jest inny:)

  • Cenne i praktyczne 🙂