Polska, wskazówki, zwiedź ze mną świat
komentarze 24

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

Kraków skradł moje serce od pierwszego wejrzenia. Ze względu na niezbyt daleką odległość od mojego miasta rodzinnego, w Krakowie miałam okazję bywać co najmniej raz w roku. Spędziłam również w Krakowie rok podczas studiów magisterskich. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kilku miejscach, w których możecie znaleźć naprawdę smaczne jedzenie i przy okazji zachwycać się tym najpiękniejszym, moim zdaniem miastem w Polsce.

Uraczę Was paroma zdjęciami wykonanymi latem. Całkiem przyjemnie popatrzeć na słońce, sukienkę i opaleniznę.

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE? 

CHIMERA – mój ulubiony bar sałatkowy, który znajduje się przy ul. Św. Anny 3. Zaledwie kilka kroków od rynku, w małej bramie kryje się to cudowne i pełne aromatów miejsce. Bar sałatkowy wcale nie musi być nudny! I w Chimerze łatwo się o tym przekonać. Możemy wybrać zestaw składający się z 1, 4 bądź 6 różnych porcji – ceny są stosunkowo niskie, a jedzenie świeże, ciekawe i znajdą tu dla siebie coś dobrego zarówno mięsożercy, wegetarianie jak i weganie. Do moich ulubionych potraw należy tarta brokułowa i szpinakowa. Nigdy nie jadłam lepszych tart niż w Chimerze. W sprzedaży są również świeże soki i koktajle.

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

RED ED – jeśli lubisz wysokiej jakości mięso, pyszne steki i kuchnię polską w nieco innej niż tradycyjna odsłonie, to ten steakhouse przy Sławkowskiej 3 jest zdecydowanie dla Ciebie. Świetny wystrój, genialne mięso od lokalnych producentów, sezonowe menu. Właścicielem jest Adam Chrząstkowski, którego program kulinarny namiętnie oglądaliśmy, gdy studiowaliśmy. Byliśmy tam na przepysznym obiedzie, żeby uczcić tytuł magistra, więc tym bardziej mamy sentyment do tego miejsca.

ZAPIEKANKI na Placu Nowym są punktem obowiązkowym podczas wizyty w Krakowie. Niektórzy uważają, że Endzior to numer jeden wśród krakowskich zapiekanek, ja jednak uwielbiam Królową. Królewskie zapiekanki nigdy mnie nie zawiodły. Budki z zapiekankami otwarte są przez większą część dnia i nocy, więc zapiekanki są doskonałym kompanem nocnych powrotów z imprez. Kombinacji jest miliard, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

KIEŁBASKI Z NYSKI – to jest po prostu klasyk. Kiedy zapada zmrok, pod Halę Targową podjeżdża kultowa nyska, panowie rozpalają ogromnego grilla, wyciągają skrzynki z oranżadą, bułki z lokalnej piekarni no i oczywiście gwiazdę wieczoru – kiełbasę. Uwierzycie jeśli powiem, że codziennie po tę kiełbasę ustawiają się kolejki? Przychodzą panowie w garniturach, młodzież wracająca z wieczornych eskapad, studenci, wszyscy. Mieliśmy to szczęście, że nyska stała na trasie z miasta do naszego mieszkania i bywaliśmy tam stosunkowo często.


Cztery ostatnie pozycje klasyfikują się do miejsc, w których warto usiąść, napić się i delektować się krakowską atmosferą.

AMBASADA ŚLEDZIA przy ul. Stolarskiej 8 jest klimatycznym gastro-pubem, w którym można zjeść śledzika za 8 złotych i zapić wódeczką za złotych 4. Znajduje się zaledwie kilka kroków od Małego Rynku. Świetny klimat. Koniecznie zajrzyj podczas wizyty w Krakowie.

ALCHEMIA jest to klub na krakowskim Kazimierzu, w którym odbywa się mnóstwo koncertów. Bez bicia przyznaję, że nigdy nie byłam tam na żadnej imprezie. Zwykle lądowałam tam spragniona po zapiekance i raczyłam się zimnym piwkiem. Alchemia znajduje się trzy kroki od kultowych zapiekanek. 

MLECZARNIA to klubokawiarnia, która znajduje się na Kazimierzu przy ul. Rabina Bera Meiselsa 20 (chyba już zdążyliście zauważyć, że mam niesamowitą słabość do Kazimeirza?). Miejsce idealne na popołudniową herbatę z domowym ciastem podczas chłodnych jesiennych i zimowych dni. Natomiast w lato Mleczarnia oferuje niezwykle klimatyczny ogródek pełen zieleni, kwiatów i ręcznie dzierganych koronkowych serwetek. 

PROWINCJA – na Brackiej serwuje najlepszą gorącą czekoladę na świecie. Bez dwóch zdań! Gęsta, kremowa, prawdziwie czekoladowa. A jak szaleć to szaleć – wybierz tę z domową bitą śmietaną.


Lubicie Kraków? Czy jesteście z gangu warszawskiego? 😉 Znacie te miejsca? Dodalibyście coś do tej listy? 

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

GDZIE ZJEŚĆ W KRAKOWIE?

Filed under: Polska, wskazówki, zwiedź ze mną świat

by

W chwili obecnej mieszkam w Cambridge w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuję. Czytam na potęgę, uwielbiam kryminały oraz pięknie wydane magazyny. Lubię gotować, choć Arek twierdzi, że gotuje lepiej. Uwielbiam jeść oraz próbować nowych smaków. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Jak cudnie, że trafiłam na ten wpis – za kilka tygodni wybieram się w rodzinne strony i dobrze jest wiedzieć gdzie zjeść! Dzięki!

  • Fru

    Dopisałabym jeszcze Kolanko i Dobrą Kaszę Naszą. Polecam to źródło inspiracji http://www.zwidelcem.pl/

  • Jestem z Krakowa i potwierdzam, że wszystkie miejsca opisane przez Ciebie mają to coś. W Chimerze, Ambasadzie czy w Prowincji czas płynie jakoś wolniej. Magia!
    Polecam jeszcze Warsztat, Moment i Kolanko (wszystkie na Kazimierzu), a w upalne letnie dni leżkowanie w Forum 🙂

  • Ania

    Sercem jestem z Poznaniem, ale rzeczywiście Kraków wygrywa konkurs na ulubione miasto w Polsce. Kojarzy mi się z wakacjami i festiwalem muzycznym. Kiełbaski z Nyski poznałam dopiero w zeszłym roku i porwały mnie 🙂 Dodałabym jeszcze miejsce z food truckami na Kazimierzu, gdzie jadłam pyszną maczankę krakowską, patrząc na mural, a na posiedzenie w oldschoolowej atmosferze przy herbacie – Eszeweria na Józefa 9.

  • Mieszkałam w Krakowie 10 lat i zaczynam tęsknić. Kocham Alchemię, Prowincję, zapiekanki od Endziora i kiełbaski z Nyski. Od siebie dodam najlepsze lody na Starowiślnej, małą pierogarnię przy Hali Targowej i szwedzkie pierożki na Długiej.

  • Już czwarty rok mieszkam w Krakowie, ale kojarzę tylko Chimerę… 😀

  • Alchemia należy do moich ulubionych miejsc w Krakowie. Zawsze się śmieję, że jest jak w Narnii, gdy przechodzimy do sali dla palących 😉
    I te zapiekanki tuż obok… <3

    • Te drzwi są niesamowite! Też mi się kojarzą z wejściem do Narnii 😀

      Nigdy nie potrafię sobie odmówić zapiekanki będąc w Krakowie…

  • Zakochałam się w Alchemii! Spędziliśmy tam wszystkie nasze wieczory. Poza tym Karmello, Charlotte i słynne zapiekanki. Kierując się Twoją opinią wybrałam nie tylko te u Endziora, lecz także te Królewskie 🙂

    • Ja też bardzo lubię to miejsce. Czytałam, że zaczęli również serwować całkiem dobre jedzenie. Próbowałaś?

      No i jak? Smakowały zapiekanki od Królowej? 🙂

  • Polecam jeszcze „Warsztat” na Kazimierzu, a także „Wesołą Cafe” :>

    • Byliśmy w „Warsztacie” dwa razy. Za pierwszym razem wyszliśmy bardzo zadowoleni, makaron, który zamówiliśmy był przepyszny. Za drugim razem jednak było bardzo kiepsko.
      „Wesołą Cafe” dopisuję do listy miejsce do odwiedzenia 🙂

  • A ja jestem z gangu mieszanego 😛 Bardziej warszawskiego, bo to moje rodzinne miasto. Za to Arek jest z południa Polski, więc czasem odwiedzając rodzinę zachaczamy o Kraków. W grudniu chyba też będziemy, więc polecane miejsca mile widziane. Mi osobiście bardzo podobało się na Kazimierzu i z tego co pamiętam smacznie było w Bagelmama. Tylko byłam tam bardzo dawno. No i fryzjera genialnego tam znalzałam 😉

    • Gang mieszany też spoko! To musisz polecić jakieś ciekawe miejsca w Warszawie, bo ja się do niej dopiero przekonuję.
      Daj znać kiedy będziesz w grudniu w Krakowie, bo też się wybieramy 🙂

      Znalezienie fryzjera genialnego to nie lada wyzwanie. Ja się strzygę tylko w Polsce, dlatego w chwili obecnej moje włosy wołają o pomstę do nieba 😀 Niestety w Wielkiej Brytanii nie dość, że są masakrycznie drodzy to jeszcze kiepscy…

      • W Sztokholmie trafiłam na dobrego fryzjera, niestety ceny są zabójcze.

        W Krakowie będę najpewniej przed nowym rokiem, po świętach. Nie wiem jeszcze dokładnie w jaki dzień.

        Chętnie polecę coś w Warszawie, jak będziecie się wybierać 🙂

  • Alchemię polecam nie tylko jako miejsce, w którym można spożyć różnego rodzaju trunki. Od jakiegoś (dłuższego zresztą) czasu serwują także bardzo dobre jedzenie.

    • No właśnie czytałam, że serwują jedzenie i chętnie spróbuję przy następnej okazji. Tylko nie wiem czy będę sobie potrafiła odmówić zapiekanki będąc w okolicy… 😛

      • Nie wiem jak to jest możliwe, ale przez tyle lat mieszkając w Krakowie ani razu nie próbowałam zapiekanek z Kazimierza. Będę w Krakowie na początku grudnia i mam nadzieję, że uda się wreszcie je zaliczyć.
        Btw, na Miodowej jest taki mały bar z pierogami i obiadami domowymi – Polakowski. Trudno znaleźć tam miejsce, ponieważ liczba stolików jest ograniczona. Odwiedzałam to miejsce zwykle po pracy, gdy nie miałam za bardzo ochoty na gotowanie.

  • Z tej strony gang warszawski 🙂 ale Kraków odwiedziłam w te wakacje i też skradł cząstkę mojego serducha. Pięknie tam jest :).

    No i oczywiście mam ogromny sentyment do tamtejszych zapiekanek 🙂 … Jak kto chce wiedzieć jak ominą kilometrowe kolejki tam to służę pomocą :):)

    Buziaki Bąble! Bawcie się dobrze!

    • Zapiekanki w dobrym towarzystwie smakują jeszcze lepiej. A bez kolejki to już w ogóle :*

      Ja się powoli przekonuję do Warszawy, ale nie wiem czy kiedykolwiek prześcignie Kraków. Ale nigdy nie mów nigdy!

      Całujemy z gorącego Peru! :*

  • Od 11 lat mieszkam w Krakowie i znam wszystkie miejsca ^^Polecam jeszcze milk bar na Tomasza, i panierowany sen camembert, bardzo dobre i za przyzwoita cenę 🙂

    • Oj 11 lat w Krakowie! Myślę, że jeśli kiedyś wrócimy do Polski to właśnie do Krakowa. Nazwę Milk bar zapamiętuję i na pewno odwiedzę przy następnej wizycie w mieście Kraka.
      Ja jeszcze uwielbiam Zazie na Kazimierzu, a z takich bardzo domowych smaków to polecam bar mleczny Flisak. Znajdował się on na naszej trasie na uczelnię więc często przystawaliśmy na zupkę, albo pyszne pierogi.

  • Jestem z gangu warszawskiego, ale uwielbiam Kraków! Ja bym dodała jeszcze „Smakołyki”! Polecam 😉

    • Ja się powoli zaczynam przekonywać do Warszawy. Dałam jej szansę w tym roku i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Jednak Kraków wygrywa wszystkie wyścigi 😛 „Smakołyków” nie znam, ale chętnie poznam 🙂 Dzięki za polecenie!