Europa, zwiedź ze mną świat
komentarzy 30

HIPSTERSKI LONDYN – SHOREDITCH

Jeśli macie ochotę na dosyć nietypową wycieczkę po Londynie to zapraszam! Tylko uwaga, będzie intensywnie, tłoczno, kolorowo i smacznie. Tym razem zobaczycie nieco inne oblicze Londynu, nie będzie Big Bena ani London Eye, będzie za to Shoreditch czyli vintage market, bajgle z soloną wołowiną o 3 nad ranem i hipsterka na maksa. 

LONDYN INACZEJ – SHOREDITCH

Słyszeliście kiedyś o Shoreditch? Muszę przyznać, że dopóki tam nie postawiłam nogi (i to całkiem przypadkiem!) nie miałam pojęcia o tej dzielnicy. Pojechaliśmy do Londynu po Arka buty do ślubu, zostaliśmy na cały weekend u znajomej jeszcze z czasów Erasmusa, która właśnie mieszka w Shoreditch. Odstawiliśmy auto na parking, rozejrzeliśmy się i już wiedzieliśmy, że to jest to. Sobotnie popołudnie, ulicami wolno przechadzają się ludzie. Nagle natrafiamy na sporą grupkę ludzi. Rozglądamy się, próbujemy dojrzeć skąd dobiega ta głośna muzyka. Aha, już wiemy. Zespół gra z balkonu, zaraz nad Subwayem. Koło wzmacniacza zainstalowali również maszynkę do robienia baniek. Cała ulica tańczy, podśpiewuje, a to wszystko w towarzystwie wszędobylskich baniek. Magia.

Na chwilę lądujemy na Oxford Street. Ostatnio jednak mam niechęć do tłumów, więc załatwiamy co mamy załatwić i lądujemy z powrotem na Shoreditch. Dzielnica już się zapełnia, mnóstwo klubów, pubów, kawiarni, dobrego jedzenia przyciąga ludzi z całego miasta. Startujemy w domu, chillujemy, nadrabiamy zaległości. Impreza przenosi się do klubu, dobra muzyka, genialne mohito, nie mówiąc już o genialnym wystroju. Chcę tu zostać! Noc kończymy zajadając słynne bajgle. Piekarnia otwarta 24/7, a bajgle możemy zjeść zarówno ze śledziem jak i kremowym serkiem i wędzonym łososiem. Jednak prawdziwą furorę robią te ze słoną wołowiną i ostrą musztardą. Warto było stać w kolejce. Zresztą, o 3 nad ranem wszystko smakuje wybornie.

Dzień zaczynamy późno. Leniwe niedzielnie śniadanie, mocna herbata i ruszamy. Włóczymy się uliczkami, które dzisiaj pękają w szwach. Market vintage ciągnie się w nieskończoność. Co rusz ktoś gra na żywo. Mnóstwo dobrego street foodu. Uzupełniam witaminki wodą z młodego kokosa. Idziemy dalej i trafiamy na wystawy młodych projektantów. Do wyboru mamy designerskie żarówki, minimalistyczną biżuterię, przepiękne, ręcznie robione kalejdoskopy czy ubrania w stylu boho. Schowałam głęboko portfel, bo skończyłabym bez grosza.

Na każdym kroku znajdziecie sklepy z ubraniami z drugiej ręki. Cudnie przeplatają się z witrynami małych, uroczych kawiarni. Natrafiamy również na prawdziwy raj. Buty od Jimmy Choo, torebki Chanela, płaszcze Burberry. Wychodzę szybciej niż wchodzę, po co ma mnie kusić.

No i te graffiti! Wszędzie. Gdzie się nie obejrzycie. Kolorowo, gwarno, ciekawie. Zero tandety.

Jemy najlepszego kebaba pod słońcem, jeździmy na longbordzie po Victoria Park, przechadzamy się nad kanałem. Dzień kończymy oglądając rewelacyjny film Body/Ciało Małgorzaty Szumowskiej podczas XIV Polish Film Festival Kinoteka. Więcej takich weekendów poproszę.


Jak Wam się podoba taka odsłona Londynu? Przyznam, że za każdym razem stolica Wielkiej Brytanii mnie zadziwia. Warto czasami zejść z turystycznych ścieżek i zatopić się w tłumie.

 

Jeśli macie ochotę przenieść się na chwilkę do Shoreditch i poczuć panujący tam klimat koniecznie zajrzyjcie na vloga Arka właśnie z tego wypadu.

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

shoreditch-co-zobaczyc

Filed under: Europa, zwiedź ze mną świat

by

W chwili obecnej mieszkam w Cambridge w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuję. Czytam na potęgę, uwielbiam kryminały oraz pięknie wydane magazyny. Lubię gotować, choć Arek twierdzi, że gotuje lepiej. Uwielbiam jeść oraz próbować nowych smaków. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Wow dobre! Muszę kiedyś koniecznie odwiedzić Londyn…

  • wszystko co typowo uliczne ma moje uznanie! 😉

  • eV

    Muszę przyznać, że świetny klimat. Niestety nie byłam jeszcze w Londynie i plany na swoją pierwszą podróż tam już mam wypchane po brzegi obiektami do zwiedzenia. Opisywaną dzielnicę zostawię sobie na drugą wizytę – choć zapowiada się równie ciekawie 🙂

  • Pingback: Przegląd tygodnia #9 - Rabarbarowo()

  • Mowi sie ze the beauty is in the eyes of the beholder, Nie w moich w tym przypadku. Od 10 lat mieszam w UK i kocham roznego rodzaju rynki vitage ale powiem szczerze ze to miejsce mnie nie przekonuje – a bit rough. Ale ciesze sie, ze Wy znalezliscie jego pozytywne strony <3 Sciskam, Daria x

  • Ta dzielnica wygląda mocno abstrakcyjnie, ale to, co mnie zaintrygowało najbardziej, to bajgle ze śledziem. Że jak? 😀

  • Brzmi super!:) I wygląda również;))

  • Zdecydowanie moje klimaty! Podobne miejsce, chociaż na trochę mniejszą skalę mamy w Łodzi.

  • Zdecydowanie moje klimaty, chociaż hipsterem nie jestem 😛 Ale myślę, że odnalazłabym się w tym miejscu 🙂

    • Mi tez do hipstera daleko, ale takie alternatywne miejsca uwielbiam. Ostatnio mam alergie na miejsca typowe dla turystow, ktorych niestety w Cambridge jest pelno, wiec jaram sie innoscia i pomyslowoscia, na niektore miejsca.

  • Wspaniałe zdjęcia i bardzo zachęcający opis. Pomimo tego, że dosyć sceptycznie podchodzę do tego typu miejsc to jestem mnie w 100% zachęciłaś 😀

  • Uwielbiam taki perełki! Miejsca, których w przewodnikach nie znajdziemy – następnym razem zabieram się z wami! <3

    P.S Arek – piękne buty! <3

  • Travel and Smile

    Ej … ten post i zdjęcia – naprawdę fajne. Oj z chęcią bym się wybrała na taki weekend! Taki typowy chill. 🙂

    • Dokladnie, mimo ze sie nachodzilismy to to byl typowy chill. Wloczenie sie po miescie, dobre jedzonko, swietne towarzystwo – czego wiecej chciec?

  • Bańki, muzyka, taniec na ulicy – brzmi magicznie! A Ty opisujesz to w taki sposób, że czuję jakbym tam była.
    Moja szwagierka jest właśnie na stypendium w Londynie, muszę ją tam wysłać w moim imieniu 🙂

  • Julka

    O moja koleżanka ostatnio była w Londynie i bardzo jej się podobało. Super zdjęcia 🙂

  • O tak, takie miejsca lubię najbardziej – „zboczone” z głównego szlaku. Bije niesamowity klimat już ze zdjęć, ciężko mi sobie wyobrazić jak niesamowite wrażenia musi robić na żywo.

    • Niektorych rzeczy nie da sie opisac trzeba zobaczyc na wlasne oczy. Albo chociaz zerknac na najnowsze wideo Arka, gdzie mozesz zobaczyc te sama wycieczke jego oczami 🙂

  • Bardzo, bardzo mi się podoba!

  • Dasz wiarę, że jeszcze nigdy nie byłam w UK? Jakoś ciągle odkładamy to w czasie, chociaż niewątpliwie jest na naszej liście „do odwiedzenia”. Lubię takie miejsca z duszą! Przypomina mi to nieco berliński Kreuzberg, chociaż to, co zastało nas tam podczas pierwszomajowej imprezy – mówiąc delikatnie – zwaliło z nóg 😀 Świetne zdjęcia, Kochani! :*

    • Kochana, chyba nie musze powtarzac, ze miejsce dla Was zawsze sie znajdzie? Wskakujcie na motor i przyjezdzajcie :*

  • Świetny wpis! Z pewnością wezmę go pod uwagę przy planowaniu zwiedzania Londynu????

  • Ta dzielnica ma swój urok, marzyłam o wycieczce do Londynu, a teraz już wiem, od czego zacząć zwiedzanie 🙂

  • Mimo, ze mieszkam w Londynie of 14 lat, zawsze mnie zachwyca 🙂 Pamietam kiedy East London dopiero zaczynal robic sie modny. Na Brick Lane otworzono Rokit (branch slawnego sklepu z Camden Town) a potem maly sklepik z rzeczami mlodych projektantow (do tej pory mam kilka rzeczy ale nie we wszystkie sie mieszcze :). Na Dalston powstawaly underground kluby, po ktorych wloczylismy sie nocami. W Jaguar Shoes mozna bylo spotkac Kate Moss. To mi pokazuje jaka stara jestem 🙂
    Ana
    http://www.champagnegirlsabouttown.co.uk

    • Wlasnie to jest niesamowite w tym miescie! Ciagle mnie zaskakuje i zachwyca.
      Zazdroszcze, ze mialas okazje obserwowac jak to sie wszystko rozwija. Ta powolna metamorfoza to bardzo ciekawe zjawisko.