makaron z tunczykiem przepis

MAKARON Z TUŃCZYKIEM I POMIDORKAMI KOKTAJLOWYMI

To już kolejna odsłona moich makaronowych popisów. W poprzednim wpisie dzieliłam się z Wami przepisem na makaron z bakłażanem w sosie pomidorowym. Dziś przyszła pora na równie szybką i smaczną pastę z tuńczykiem i pomidorkami koktajlowymi. 

Kiedy myślę o tym przepisie staje mi przed oczami pewien upalny wieczór w Perugii, gdzie spędzałam swojego 9 miesięcznego Erasmusa. Miałam niesamowicie fajną grupę na kursie językowym i tego akurat wieczoru spotkaliśmy się w mieszkaniu przesympatycznego chłopaka z Kuwejtu. Reszta mojej ekipy to Grecy i Koreańczycy. Każdy z winem pod pachą, gotowy na miły wieczór i wspólne gotowanie. Przy takiej ilości osób trzeba postawić na coś szybkiego i łatwego. I oto jest przepis idealny!

makaron z tunczykiem przepis

Potrzebujemy (dla 2 osób):

  • opakowanie pomidorków koktajlowych
  • puszkę tuńczyka
  • 3 ząbki czosnku
  • tymianek (najlepiej świeży, ale może być również suszony)
  • makaron – ja najczęściej używam spaghetti, ale każdy się nada (100 gr na osobę)

A robi się to tak:

Na rozgrzanej oliwie podsmażamy czosnek, po chwili dodajemy pomidorki koktajlowe. Kiedy zmiękną, dodajemy odsączonego tuńczyka. Wszystko doprawiamy solą i pieprzem oraz świeżym tymiankiem. W międzyczasie gotujemy makaron (al dente!), który następnie przekładamy na patelnię. Jeśli widzisz, że makaron nie ma wystarczającej ilości ‘sosu’ dodaj odrobinę oliwy z oliwek. Serwujemy ze świeżo startym parmezanem.

makaron z tunczykiem przepis

Wiecie jak zwykle kończyły się nasze włoskie wieczory? Spacerem po głośnej ulicy głównej, posiadówce na schodach do bazyliki, które zawsze były oblegane przez dziesiątki ludzi. Tęsknię za tym widokiem ludzi siedzących z butelką wina czy piwa w ręku, głośnymi śmiechami, przypadkowymi rozmowami. Wieczór kończył się na wizycie w Luna Barze, czyli imprezowni, gdzie schodzili się dosłownie wszyscy studenci. O 3 nad ranem zapalano światło i wyrzucano wszystkich jak leci. Po drodze do domu zahaczaliśmy o piekarnię, w której wypiekano najlepsze pieczywo w mieście. Nad ranem można było dostać gorące pączki z nutellą, czy kanapkę z cotolettą, czyli po naszemu z kotletem. Te z mortadellą też były genialne… Zresztą co we Włoszech nie jest genialne? No nic. Późno już, a rano trzeba wstać na zajęcia…

Ale się rozmarzyłam! Jeśli się zdecydujecie na ten makaron nie mogę zagwarantować równie udanej imprezy, ale włoski klimat będzie na pewno!


Macie jakieś danie, które przywodzi Wam na myśl jakieś dobre wspomnienia?

 

Categories gotuj ze mną

About

Wciąż szukam swojego miejsca na ziemi. Mieszkałam prawie rok we Włoszech, potem 4 lata w UK w przepięknym Cambridge. Kolejne dwa lata spędziłam w Australii gdzie spełniałam swoje podróżnicze marzenia. Teraz wywiało mnie na mroźną północ Norwegii, gdzie znów odkrywam uroki życia w rytmie slow. Przeżywam ogromną fascynację minimalizmem, ideą slow life, a więc i slow travel. Kocham zieloną herbatę i dobrą książkę. Chętnie opowiem Wam jak zmieniam swoje życie i otaczającą mnie rzeczywistość.