ja i mój lifestyle
komentarzy 28

ORGANIZACJA CZASU A ŻYCIE W RYTMIE SLOW

Organizacja czasu zawsze była moją mocną stroną. Jestem osobą bardzo zdyscyplinowaną, która wie, że kiedy jest coś do zrobienia to trzeba to po prostu zrobić.

Dziś opowiem Wam o kilku trikach, które sprawdzają się u mnie i które pozwalają mi czuć, że mam wszystko pod kontrolą. A to wszystko po to, aby mieć więcej czasu dla siebie i na cieszenie się życiem.

ZAKUPY

Zakupy spożywcze robię raz w tygodniu, przez pewien czas korzystałam z opcji zakupów on-line, która była bardzo wygodna, bo potrzebowałam zaledwie 10 minut w sieci na to, aby zakupy na następny dzień podjechały pod drzwi naszego domu. Korzystałam z usług Tesco, ale niestety nie zawsze byłam zadowolona z jakości owoców i warzyw i wróciłam do zakupów stacjonarnych w Aldi. Zarówno ceny, jak i jakość produktów, wydają mi się dużo atrakcyjniejsze.

Arek się ze mnie śmieje, że zawsze kupuję to samo, co poniekąd jest bardzo prawdziwe. Zwykle z tych samych produktów mogę w kilka chwil wyczarować zdrowe i pożywne danie. Szukam inspiracji w internecie (które skrupulatnie zapisuję w aplikacji Trello i gdy przyjdzie moment, że nie wiem co ugotować, po prostu otwieram listę z przepisami, które chcę wypróbować), a potem ewentualnie dodaję do listy brakujące składniki. Lubię mieć zapasy w domu, właśnie po to, aby w tygodniu nie tracić czasu na zatrzymywanie się w sklepie w drodze do domu z pracy.

Co więcej, stawiam na szybkie w przygotowaniu dania. Lubię gotować, ale nie lubię spędzać w kuchni zbyt dużo czasu. Najczęściej wybieramy więc makarony, dania typu stir fry, kasze z przeróżnymi sosami. Zawsze gotuję więcej tak, aby resztki można było zapakować na następny dzień do lunch boxów. W międzyczasie zwykle szykuję też jakieś przekąski dla nas do pracy – owoce, mieszanki orzechów, marchewki z hummusem, kaszę jaglaną z orzechami, cynamonem i bananem. Te wszystkie czynności staram się wykonać jak najszybciej, tak aby wieczór mieć już dla siebie i nie musieć zastanawiać się co będziemy jeść następnego dnia w pracy.

Zakupy ubraniowe również ograniczyłam do minimum. Jeśli rzeczywiście decyduję się na zakup czegoś nowego to stawiam na zakupy on-line. Proces jest szybszy, wygodniejszy, a zwroty są darmowe. Choć muszę przyznać, że stęskniłam się za zakupami w starych, dobrych i ukochanych przeze mnie second handach. Kiedyś wręcz nie wyobrażałam sobie tygodnia bez zerknięcia do charity shopów, ale teraz po prostu szkoda mi czasu.

WIECZORNE PAKOWANIE

Wieczorem pakuję również torbę na siłownię albo po prostu plecak do pracy. Szykuję ubrania, które chcę założyć nazajutrz. Oczywiście najpierw sprawdzam pogodę, bo w Anglii bez tego kroku ani rusz. Wprowadzenie zasad capsule wardrobe i ogólne porządki w garderobie znacznie usprawniły ten proces.

ŚNIADANIE

Rano, kiedy nie idę na siłownię i jemy śniadanie wspólnie w domu, decydujemy się najczęściej na smoothies. Do owocowo-warzywnych koktajli przekonują mnie nie tylko ich zdrowotne właściwości, ale również szybkość przygotowania, co rano jest dla mnie niezwykle ważne. Mamy kilka ulubionych przepisów, którymi chętnie się podzielę, jeśli są tutaj jacyś zainteresowani?

 LISTY TO DO

Kolejnym moim trikiem jest tworzenie list to do. Zapisuję absolutnie wszystko, od spraw ważnych, do mniej ważnych poprzez nawet te błahe zadania. Pomaga mi to ustalić priorytety, zdecydować co ewentualnie mogę zrobić innego dnia. Wyznaczam sobie pory, w których pracuję nad blogiem, gotuję, sprzątam, spotykam się ze znajomymi. To pomaga mi usystematyzować dzień i do każdego z zadań podchodzę jak do celu, który trzeba tak po prostu odhaczyć z listy.

Listy tworzę w tradycyjnym kalendarzu. Ten, którego obecnie używam dostałam od Marty z bloga Veganama. Jest to prosty, minimalistyczny, elegancki kalendarz z podziałem tygodniowym, który sprawdza się u mnie najlepiej. Jeśli mam jakieś zadania do wykonania konkretnego dnia, wpisuję je pod konkretną datą, w przypadku bardziej ogólnych celów tworzę listę z celami na dany tydzień. To pozwala mi czuć, że mam sporo czasu na zwykle długą listę zadań do wykonania.

 

WCZESNE WSTAWANIE

Zimą miałam z tym mały problem, ale teraz już znów jestem w rytmie i nie śpię dłużej niż do 6-6:30. Kilka razy w tygodniu chodzę na siłownię na godzinę 7, w przeciwnym wypadku zawsze coś zdążę zrobić w domu przed wyjściem do pracy. Poskładam pranie, pozmywam naczynia, dokończę post na bloga. Jednak w weekendy poranki są święte i są tylko dla mnie i Arka. Przyrządzamy śniadanie, na które nie mamy czasu w tygodniu, zwalniamy, rozmawiamy, ustalamy plan dnia, podsumowujemy tydzień, często jemy w łóżku słuchając energetycznej muzyki. Takie chwile pozwalają mi odetchnąć, nacieszyć się nowym dniem.

Maksymalnie o godzinie 22 jestem już w łóżku, wtedy sięgam po książkę. Wyciszam się, czytam i powoli zasypiam. Wczesne wstawanie sprawiło, że mam zdecydowanie więcej energii, czuję się wyciszona, zrelaksowana. Jest to czas dla mnie, który poświęcam tylko i wyłącznie po to, abym ja czuła się lepiej w swoim ciele. Jednak treningi wpływają pozytywnie nie tylko na moje ciało, ale również na to jak się czuję. Przez to, że trenuję rano, endorfinowe szaleństwo trwa przez cały dzień.

OBOWIĄZKI DOMOWE

Staram się wykonywać obowiązki domowe w tygodniu, tak aby właśnie w weekendy móc po prostu zwolnić, wyjść z domu, pooglądać serial, poczytać książkę, zrobić zdjęcia na bloga, obejrzeć tutorial na Skillshare. To też czas na leniwe jedzenie obiadu z mężem, wypicie ulubionej herbaty, skupienie się na sobie. Jestem bardzo dobra w wykonywaniu kilku czynności na raz, włączam głośno muzykę i ogarniam dom w kilka chwil.

BLOG

W weekendy pracuję również nad blogiem, to czas kiedy na spokojnie mogę odpisać na komentarze, napisać nowe posty, obrobić zdjęcia. Od kiedy prowadzę bloga jeszcze nigdy nie zdarzyło się, abym nie miała kilku tekstów na zapas. Szkice i plan publikacji wpisów pozwalają mi czuć, że nawet, gdy zdarzy się bardzo intensywny czas (wyjazdy, odwiedziny bliskich, nawał pracy) będę mogła nadal publikować treści na blogu.

 

Przy okazji publikacji poprzednich treści dotyczących życia w rytmie slow niektórzy czytelnicy pisali, że nie mają czasu zwolnić. Że w dzisiejszym czasie to niemożliwe. Dla mnie to po prostu wymówka, bo uważam, że przy dobrej organizacji czasu i prawidłowym wyznaczaniu priorytetów (to jest bardzo ważne, aby być w stanie decydować o tym, które zadanie powinno być wykonane w pierwszej kolejności) każdy jest w stanie wygospodarować czas dla siebie. Każdy z nas boryka się z niedoczasem, pytanie tylko jak sobie z tym problemem chcemy poradzić.


  1. otwórz kalendarz
  2. zaplanuj zakupy, spotkania, obowiązki na przyszły tydzień
  3. zrób listę rzeczy, które musisz zrobić w najbliższym czasie
  4. kiedy już zabierasz się za pracę rozpocznij odhaczanie zadań od tego najważniejszego
  5. jeśli nie uda Ci się zrealizować wszystkich zadań w danym tygodniu, przepisz je na to do list na kolejny tydzień, tak aby Ci nie umknęły
  6. pamiętaj, aby w tym wszystkim nie dać się zwariować i znaleźć również czas dla siebie, odpoczynek (świadomy!) jest równie ważny jak produktywne wykorzystywanie wolnego czasu

Każdy z nas jest inny, ma inne obowiązki, inną sytuację rodzinną, ale wierzę, że te maleńkie triki wprowadzone w życie pozwolą odnaleźć nawet krótki czas na to, aby spędzić czas z bliskimi, usiąść wygodnie na kanapie z kubkiem ulubionej herbaty i książką, wziąć gorącą kąpiel czy pójść na spacer. Każdy z nas ma inną definicję relaksu, tego co daje mu radość i pozwala odnaleźć szczęście w małych, drobnych chwilach w ciągu dnia. Ale tylko od nas i naszego nastawienia zależy jak przeżyjemy swoje życie.

*Wpis powstał przy współpracy z marką zegarków MIUGO, której jednym z haseł sztandarowych jest szeroko rozumiane slow life. Dlatego z ogromną przyjemnością podjęłam się współpracy z Kasią, właścicielką marki, która tak bardzo przedkłada jakość nad ilością. Tylko spójrzcie jak to wszystko się ze sobą łączy: jakość, ilość, slow life, świadome życie, szczęście, minimalizm, slow fashion. Jak wiele możemy poczynić świadomie, zarządzając sobą w czasie, aby mieć go więcej na małe radości i przyjemności. O marce MIUGO możecie przeczytać tutaj

Filed under: ja i mój lifestyle

by

Od niedawna mieszkam w Australii, gdzie najprawdopodobniej spędzę kolejne 2 lata. Na razie zatrzymaliśmy się w Brisbane, gdzie mieszkamy w uroczym, drewnianym domu, pracujemy i poznajemy miasto i okolice. Australia to miejsce, w którym można być naprawdę slow i staram się tu chłonąć każdą najmniejszą chwilę. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Jestem tego samego zdania – dobra organizacja czasu to postawa. Ja również używam kalendarz do planowania i świetnie się sprawdza. 🙂

  • Magda

    A znasz ideę ,,slow work”? Co o niej myślisz? 🙂 Jestem ciekawa czy Twoim zdaniem działa. 🙂

  • Bardzo kompleksowo podchodzisz do sprawy 🙂 Jestem na etapie ogarniania mojego życia, układania planu dnia, tygodnia i widzę już efekty! Do perfekcji jednak jeszcze daleka droga 😉

  • Podziwiam dyscyplinę. ja jako niepoprawna marzycielka staram się bardzo, ale nie zawsze mi to wychodzi. Często zamyslam sie i potrafie gapić na jąkąś gałązkę, na której rozkwitły kwiaty i zapominam o Bożym świecie. Z grubsza robie tak jak Ty, ale efekty są różne. Wstaje równie wcześnie, ale nie dlatego,żeby zdążyć ze wszystkim, lecz po prostu dlatego,że lubie świat o poranku.

  • I pomyśleć, że ten wpis czekał na przeczytanie w stosownym folderze z zakładkami całe trzy tygodnie – to chyba sugeruje, że jego tematyka jest mi potrzebna 😀 Sama szukam własnej, idealnej dla mnie organizacji czasu, takiej, w której mam też czas na relaks. Główna trudność: ciężko u mnie o rutynę, zdarza się, że każdy tydzień wygląda inaczej. To sprawia, że przyzwyczajenia (i tradycje) wypracowane w ciągu spokojniejszych miesięcy są niemożliwe do kontynuowania w bardziej intensywnym zawodowo czasie. I odwrotnie.

    Ale i tak mamy swoje drobne slow przyzwyczajenia, którym hołdujemy nawet kiedy zaczyna się zawodowy sezon. 🙂 Ty masz slow soboty, u nas są to niedziele. Ekstra relaksujące mają być zwłaszcza po sobotnich zleceniach – z resztą jesteśmy zwykle tak zmęczeni, że nie da się inaczej. Prawie zawsze jedziemy do lasu. Czasem pogoda nie pozwala, ale zawsze jest to chillout. Chociaż… zaraz. Zdarza nam się zlecenie i w ten dzień, ale wtedy staramy się odbić sobie w innym dniu tygodnia. 😛

    Jeśli zaś chodzi o samo planowanie, od zawsze korzystam z kalendarza, w różnych jego formach (obecnie BuJo), ale i tak najlepiej sprawdza się czysta kartka A4 na biurku z najbardziej pilnymi zadaniami do wykreślenia. Wpisując je do kalendarza, niestety zdarza mi się przepisywać je w kółko przez 2 tygodnie. 😛 Na kartce przed oczami bardziej mnie mobilizują.

    Co do odhaczania, faktycznie dobrze zacząć od najważniejszego, ale bywa, że taki punkt wymaga dużego nakładu czasu i pracy i po prostu trudno się zabrać. Mam taki trick – rozpisuję go wtedy na mniejsze części i idzie. Małe kroki stoików cały czas skuteczne. 🙂

  • Parę rzeczy się zgadza. Też jestem nieźle zorganizowaną osobą, robię listy zakupowe i uwielbiam długie weekendowe śniadania (jeden z ważniejszych momentów w tygodniu!), ale to wcześne wstawanie to podziwiam! Jak ja bym chciała się wreszcie przestawić i nie przestawiać budzika do oporu 🙁 Po komentarzach widzę, że to nie tylko mój problem. Swoją drogą to ciekawe, jak świetnym kusicielem jest sen, skoro, mimo wszystkich cennych zalet wczesnego wstawania, wolimy dodrzemać jeszcze parę kwadransów, nawet jeżeli jesteśmy świadomi, że taki sen, to co to za sen…

    A przepisami na smoothies podziel się koniecznie! 🙂

    • Oj weekendowe śniadania! Ostatnio zaniedbałam nieco przygotowywanie przeróżnych placuszków, naleśników, pancaków, ale chyba muszę do tego wrócić. Uwielbiam takie celebrowanie poranków 🙂

      Początki wczesnego wstawania nie są łatwe, ale po tygodniu organizm sam się przestawia i nie raz budzę się bez budzika. Oczywiście łatwiej o to zadbać, gdy ma się codzienną rutynę, bo po zaledwie tygodniowym pobycie w Polsce już widzę jak niektóre rzeczy łatwo się rozpadają.

      No to w takim razie będę pracować na wpisem z moimi ulubionymi przepisami smoothies 🙂

  • Zazdroszczę tej obowiązkowości. Staram się też być dobrze zorganizowana, ale nie przychodzi mi to z łatwością. Również staram się robić duże zakupy raz w tygodniu i staje wcześnie – o 6:00, żeby mieć czas na wszystkie poranne czynności.

    • Po prostu zdaję sobie sprawę, że jak coś muszę zrobić to nie ma sensu tego odwlekać, lepiej zrobić to od razu i mieć to z głowy. Jest to nawyk nad którym pracowałam latami, ale widać efekty i zdecydowanie mniej czasu tracę na niepotrzebne zastanawianie się i analizowanie sprawy.

  • Marlena Rzepniewska

    Jak cudownie, ze tu trafilam! Nie jestem najlepszą organizatorką, a ostatnio czas przecieka mi przez palce… Mam nadzieje, ze po zastosowaniu sie do Twoich wskazowek bedzie inaczej. 🙂 Pozdrawiam Konceptualnik

    • Trzeba być ostrożnym, żeby pewnego dnia się nie obudzić i żeby nie okazało się, że tak wiele cennego czasu po prostu zmarnowaliśmy… Trochę chęci, dobrej organizacji, planu i będzie dobrze!

  • KulinarnyRollercoaster

    Ciekawy artykuł, który przypomniał mi o kilku ważnych sprawach takich jak: wczesne wstawanie, dobry plan i życie SLOW!Dziękuję

  • Bez listy To Do chyba przepadłabym 🙂 Też wieczorem szykuję sobie to, o potrzebne mi będzie rano – dzięki temu oszczędzam trochę snu i nie zapominam o niczym. Przy pracy na zmiany ciężko zaplanować dzień, ale i tak jako tako mi się to udaje. I bardzo ważna rzecz, o której piszesz: dać sobie trochę luzu. Zawsze w swoich planach uwzględniam to, że mogę się z czymś nie wyrobić w danym dniu czy godzinie. Planuję więc tak, aby w razie czego nie było dramatu. Jak mi się za dużo wali na głowę i nie wiem w co ręce włożyć – to nie zaczynam dziesięciu rzeczy naraz, tylko robię jedno: przerwę od wszystkiego 🙂 I po tej chwili jestem gotowa do systematycznego działania!

    • Jeśli wszystko sobie zgrabnie przemyślimy i zaplanujemy to zdecydowanie możemy wrzucić na luz 🙂 No pewnie, nie zawsze na wszystko mamy wpływ, a denerwowanie się nic nie da. Dajmy się czasami ponieść chwili, podejmujmy decyzje spontanicznie jeśli trzeba. Jesteśmy tylko ludźmi 🙂

      I dobrze to ujęłaś! Czasami trzeba odejść, złapać dystans i wrócić z nową energią 🙂

  • Anna Kot

    uwielbiam planowanie i organizację 🙂 bardzo pomaga w życiu 🙂

  • U nas wszystko zależy od strefy czasowej 🙂 ale od kiedy wyjechaliśmy jakoś łatwiej nam wszystko zorganizować. jest czas zarówno czas na pracę, jak i odpoczynek (nie tylko aktywny :)) zdarzało się, że wstawaliśmy o 5 rano i dzięki temu od 14 mieliśmy już czas na odkrywanie nowego miejsca w którym byliśmy. teraz pracujemy do późna (2-3 nad ranem) więc wstajemy około 9-11. ale od dłuższego czasu budzimy się bez budzika. nasze organizmy same budzą się po 8h – jak w zegarku 🙂 a odnośnie planowanie to najważniejszym jest chyba cenić swój czas i nie marnować na głupoty. gdy zdamy sobie sprawę, jak jest cenny, wszystko jest prostsze. plus czasem lepiej odłożyć telefon, czy komputer i zwyczajnie pójść na spacer, chyba nikt nigdy nie powiedział „szkoda, że zamiast spędzić godzinę przed TV, poszedłem na spacer” 😉

    • U Was organizacja musi być na jeszcze wyższym poziomie, bo praca z domu potrafi być zgubna. Cieszę się, że wypracowaliście w sobie takie pozytywne nawyki i tak łakniecie nowych miejsc, wrażeń.

      Spacery, spotkania z przyjaciółmi, chwila dla siebie, przejażdżka tramwajem… W tych wszystkich momentach można znaleźć mnóstwo radości 🙂

      • to wszystko przychodzi z czasem 🙂 dorzuć do tego pakowanie się i rozpakowywanie prawie co miesiąc 😉 co do małych przyjemności – ostatnio wróciliśmy do przemieszczania się rowerem w mieście – chyba żaden inny środek transportu nie przynosi nam tyle radości 🙂

  • Prawda, da się! Nawet myślałam o tego typu wpisie dla matek;) bo to jednak wyższy level organizacji – na mniej rzeczy mamy wpływ, dużo mniej… może komuś moje złote myśli by pomogły;) ale Twoje sposoby są super! trochę żałuję że lepiej nie wykorzystywałam czasu kiedy jeszcze mieliśmy go więcej ale cóż. Nic straconego, dzieci wiecznie małe nie będą:)

    • Koniecznie napisz Madziu! Jestem pewna, że każda wskazówka, która pomoże w organizacji i tym samym zaoszczędzeniu cennego czasu przyda się każdej z nas.

      No pewnie, z dziećmi przecież też się da. Poczekaj jak Kazio troszkę podrośnie, a Zosia będzie małą pomocnicą 🙂

  • Haha, zabawne, bo wybrałam się dziś raniutko na spacer i owszem, power był i… ziewanie:) Ale nie żałuję, warto było wstać wcześniej, żeby posłuchać śpiewu ptaków. No właśnie, czasami, aby znaleźć czas dla siebie trzeba zrezygnować z dotychczasowych przyjemności np. kilku chwil dłużej w łóżku. Ale przecież czas dla siebie, to też fajna sprawa o ile robimy wtedy coś, co sprawia nam radość.

    • Pierwsze kilka razy jeśli chodzi o poranne wstawanie są katorgą. Potem organizm się przyzwyczaja i nawet gdy nie szłam danego dnia na siłownię to i tak wstawałam koło 6 i ogarniałam inne rzeczy. Ta energia z rana jest rewelacyjna!

  • justti | www.hungryformore.pl

    Mój największy problem to poranne wstawanie i znalezienie czasu na wszystko, co chciałabym zrobić. Uważam, że pyszne śniadanie może ustawić nam dobry humor na cały dzień 🙂 Dlatego też bez śniadania nie wychodzę z domu i staram się, by zawsze było coś, na co mam ochotę (i akurat mam na to składniki).

    Co do pozostałych rzeczy – zgadzam się z tym całkowicie. Wszystko jest kwestią priorytetów – podróże, remont mieszkania, sport, czytanie książek. Jeśli tylko bardzo się czegoś chce, to się uda 🙂 :*

    • Oj to problem nas wszystkich. Wydaje mi się jednak, że odpowiednie nastawienie, determinacja i zdanie sobie sprawy po co to wszystko robimy jest kluczowe.

      Ja kiedyś nie jadałam śniadań, a teraz nie wyobrażam sobie bez niego wyjść z domu. Stawiamy na smoothie, ale również i owsianki, puddingi chia, kanapki z guacamole… Kochamy jeść więc często się rozpieszczamy 🙂