ja i mój lifestyle
komentarzy 50

PODSUMOWANIE ROKU 2016

Rok 2016 był wyjątkowy pod wieloma względami. To był rok zmian, przemian i planowania przyszłości. Czuję, że wiele się wydarzyło, ale przy okazji, że sporo zdziałałam i że dobrze wykorzystałam ten czas.

To jak, jesteście gotowi na małe podsumowanie?

Lubię te moje podsumowania, wiecie? Już nie raz pisałam, że tworzę to miejsce przede wszystkim dla Was, jednak podsumowania to coś co robię w dużej mierze dla siebie. To taki mój rytuał, który pozwala mi zebrać myśli, podsumować, zrobić rachunek sumienia i docenić czas, który upłynął. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że można to nazwać praktykowaniem wdzięczności. I tak, jestem wdzięczna za ten rok, bo mam wrażenie, że powoli rozpoczęłam proces zmian w swoim życiu. I że jestem po prostu szczęśliwsza.

Długo zabierałam się za ten wpis, nie wiedziałam jak go ugryźć i postanowiłam, że podsumuję rok tak, że wyszczególnię to za co jestem wdzięczna w poszczególnym miesiącu.

STYCZEŃ

Ciesze się, że mogę wspomnieniami wrócić, aż o rok wstecz. Zobaczyć, że przypadkowo natrafiona w Internecie osoba stała się dla mnie kimś bliskim. Z Martą z bloga Veganama spotkałyśmy się w Warszawie, w przemiłej wegańskiej knajpce Lokal Vegan Bistro (była z nami też Madzia, która prowadzi bloga Feminime i z którą mam do tej pory świetny kontakt – zresztą Madzia, malowała mnie do ślubu!). A potem już poszło z górki. Zupełnie naturalnie. To zabawne, bo podczas ostatniego spotkania śmiałyśmy się, że widziałyśmy się dosłownie kilka razy, a mamy wrażenie jakbyśmy znały się całe życie.

Telekonferencja z Martą podczas makijażu ślubnego wykonywanego przez Magdę. Zdjęcie: Sebastian Ścigalski

LUTY

W lutym spełniłam jedno z moich małych marzeń i przebiegałam półmaraton. Jestem wdzięczna za siłę, która dał mi Arek, który zdecydował się biec w moim tempie. Był przy mnie przez cały bieg, dopingował, podawał wodę i żele. Dałam z siebie wszystko, a uczucia, które mi towarzyszyły podczas przekraczania mety są nieporównywalne z niczym innym. Udowodniłam sama sobie, że jak czegoś chcę to mogę to zdobyć ciężką pracą, wytrwałością i uporem.

MARZEC

We Włoszech spędziłam 9 miesięcy podczas Erasmusa i jakoś tak się złożyło, że od czasu powrotu w 2013 nie byliśmy w tym pięknym kraju, właśnie aż do marca 2016. Przedłużony weekend we dwoje, podczas wiru ślubnych przygotowań to był czas, którego oboje potrzebowaliśmy. Kocham nasze długie rozmowy przy włoskim winie i genialnym jedzeniu. To też nas połączyło: miłość do podróży i dobrego jedzenia. Jestem wdzięczna za to, że mam z kim dzielić swoje pasje.

Poranna herbata z widokiem na zasypane śniegiem Sesto Calende

Arek w Locarno – Szwajcaria była 17 krajem, który wspólnie odwiedziliśmy

Locarno

Locarno

KWIECIEŃ

Ostatnie dni kwietnia spędziłam już w Polsce, upewniając się, że przygotowania do ślubu i wesela idą sprawnie, tak jak sobie założyliśmy. Kiedy myślę o tym wszystkim z perspektywy czasu jestem niesamowicie wzruszona tym, jak wiele dali mi moi bliscy podczas tych trudnych i czasami bardzo intensywnych dni. Uzyskałam pomoc, o której nawet nie marzyłam. Moje druhny stanęły na wysokości zadania, Arka świadkowie byli nieocenieni, a rodzice pomagali na każdym kroku. Arek był bardzo zaangażowany w przygotowania i wiem, że oboje czerpaliśmy z nich radość.

MAJ

No cóż, 1 maja stanęliśmy na ślubnym kobiercu, więc to właśnie moment, w którym wypowiadam łamiącym się głosem ze wzruszenia sakramentalne: ‚tak’ jest tym, za co jestem niesamowicie wdzięczna. Po ponad 8 latach bycia razem, podczas których zdarzały się wzloty i upadki, podczas których poznawaliśmy się, a przy okazji odwiedziliśmy razem 18 krajów, przejechaliśmy tysiące kilometrów, przegadaliśmy jeszcze więcej godzin i wypiliśmy hektolitry wina. Spełniliśmy nasze ogromne marzenie i zostaliśmy mężem i żoną.

Zdjęcie: Sebastian Ścigalski

 

CZERWIEC

To był dla nas bardzo intensywny miesiąc, ale jeśli miałabym wybrać jeden moment, jedną chwilę, w której byłam szczęśliwa i wdzięczna, byłby to spacer po Toruniu. W Toruniu skończyliśmy licencjat, spędziliśmy tam 3 fajne lata naszego życia. Poznaliśmy ludzi, których po latach wciąż mogę nazwać przyjaciółmi, dziko imprezowaliśmy, ale też sporo się nauczyliśmy, o życiu, o sobie, o świecie. Do Torunia zawsze wracam chętnie, a jeszcze chętniej poddaję się sentymentowi i wspominam bez końca.

Panorama Torunia

LIPIEC

Lipiec był wyjątkowo słoneczny i upalny, jak na warunki pogodowe panujące w Wielkiej Brytanii. Dlatego najbardziej zapamiętałam momenty spędzane nad rzeką, czy to z Arkiem, czy w większym gronie przyjaciół. Woda dla mnie ma w sobie coś magicznego i niezwykle mnie ciągnie nad jeziora, nad rzeki czy morza. A jeśli w grę wchodzi jeszcze piknik, schłodzone piwo czy dobre wino i spotkania z przyjaciółmi, to jestem najszczęśliwsza na świecie.

SIERPIEŃ

To kolejny miesiąc pełen spotkań z przyjaciółmi i rodziną. Mieliśmy sporo gości i to właśnie za te krótkie wizyty w Cambridge jestem niezwykle wdzięczna. Uwielbiam pokazywać Cambridge, niespiesznie spacerować uliczkami tego uroczego miasta, słuchać zachwytów nad jego pięknem, siedzieć leniwie nad rzeką i nadrabiać zaległości.

WRZESIEŃ

Mam w głowie taki jeden moment, kiedy to siedziałam na niewygodnej, bo kamienistej plaży w Brighton, Arek biegał, a ja zostałam z Bogusią sama i miałyśmy chwilę dla siebie. Słońce świeciło nam na twarze, zimne piwo smakowało lepiej niż zwykle, a my mogłyśmy sobie szczerze i od serca porozmawiać. Bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarek, po prostu cieszyć się chwilą i sobą.

Chill na plaży w Brighton

PAŹDZIERNIK

W październiku mój mąż spełnił swoje ogromne marzenie jakim było przebiegniecie maratonu w czasie poniżej 3 godzin. Jestem wdzięczna, za to, że mogłam obserwować jego kilkumiesięczne przygotowania (które zresztą możecie zobaczyć na jego vlogach), że mogłam patrzeć jak z uporem maniaka wstaje o 6 rano i wykonuje mordercze treningi. Widziałam jak ciężko na to pracował, więc stojąc na mecie i patrząc jak przekracza linię o czasie 2:57:59 łzy szczęścia pojawiły się momentalnie. Arka radość możecie zobaczyć na tym filmiku.

Arek po półmaratonie w Northampton, w którym pobił życiowy rekord. Wrzesień 2016

LISTOPAD

Bardzo lubię czytać, o czym zresztą już zdążyliście się przekonać. Jeśli chodzi o listopad, to jestem wdzięczna za… to że byłam chora. W domu spędziłam ponad tydzień i nie wychodząc z łóżka nareszcie miałam czas na nadrobienie zaległości. W tym czasie przeczytałam sporo książek, w końcu wzięłam się za instrukcję mojego aparatu i lekcje fotografii od JestRudo, a także obejrzałam sporo fajnych filmów. Jeśli miałabym wybrać coś co zrobiło na mnie największe wrażenie zdecydowanie byłaby to książka Wielka Magia Elizabeth Gilbert. Uświadomiła mi jak ważna w naszym życiu jest kreatywność i dążenie do szczęścia.

GRUDZIEŃ

Grudzień był pełen magii. Szczególnie druga połowa, kiedy przez równe dwa tygodnie codziennie zachwycałam się czymś nowym, dotąd nieznanym. Stany rzuciły na mnie urok i wiem, że jeszcze tam wrócę.

Trudno byłoby mi wybrać jeden moment, za który jestem wdzięczna. Ale skoro to ostatni miesiąc to może pozwolicie mi na małe odstępstwo i powiem, że jestem wdzięczna za wschody i zachody słońca? Nigdy nie widziałam piękniejszych… Te w Wielkim Kanionie, Dolinie Śmierci, na przypadkowych stacjach benzynowych, na których spaliśmy, w Santa Barbara, w Santa Monica i na Venice Beach. To dla mnie najpiękniejsze momenty w ciągu dnia, nieco okraszone magią. Często wtedy siadaliśmy przytuleni, planując kolejne dni i podsumowując to co się już wydarzyło.

Zachód słońca w Wielkim Kanionie

Wschód słońca w Wielkim Kanionie

Wschód słońca w Wielkim Kanionie

Zachód słońca w Dolinie Śmierci na Dante's View.

Zachód słońca w Dolinie Śmierci na Dante’s View.

Zachód słońca w Santa Monica

Zachód słońca w Santa Monica

Zachód słońca Big Sur słonie morskie

Zachód słońca w Big Sur w towarzystwie słoni morskich


 

Dotrwaliście do końca? Bo ja muszę przyznać, że podczas pisania tego posta nie raz musiałam wstać, pomyśleć i przypomnieć sobie momenty, do których nie wracam na co dzień. Podsumowania są fajne, pozwalają na wszystko spojrzeć z dystansu, zastanowić się nad tym co było dobre, a co złe. A muszę stwierdzić, że 2016 rok był dobrym rokiem. Życzę sobie i Wam, aby 2017 był tylko lepszy.

Robicie podsumowania? Jak w Waszym odczuciu wypadł 2016 rok?

 

Filed under: ja i mój lifestyle

by

W chwili obecnej mieszkam w Cambridge w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuję. Czytam na potęgę, uwielbiam kryminały oraz pięknie wydane magazyny. Lubię gotować, choć Arek twierdzi, że gotuje lepiej. Uwielbiam jeść oraz próbować nowych smaków. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Zazwyczaj ludzie podsumowują lata całościowe, zwracając tylko uwagę na pewnego rodzaju ‚highlighty’. Pięknie wyszczególniłaś poszczególne miesiące, pokazując jak to wszystko ewoluowało 🙂 Zakochałam się w zdjęciu ze ślubu! Szczęścia!

  • Podsumowania są wspaniałe, też lubię je robić, Twoje jest piękne – świetny rok! Gratuluję!
    U mnie kiedy spojrzałam tak „ogólnie” na 2016 to byłam pewna, że ten rok był jednym z gorszych w moim życiu – zaważyło na tym kilka spraw, ale kiedy na potrzeby bloga zaczęłam robić podsumowanie i myśleć po kolei co się wydarzyło okazało się…. że rok był świetny właśnie MIMO tych „kilku negatywnych spraw”. I dlatego właśnie warto z dystansu spojrzeć na ten czas.

    • Dokladnie! Czesto skupiamy sie na negatywach, bo latwiej nam narzekac. Czasami warto stanac na chwilke, popatrzec na pewne wydarzenia z boku, bez emocji i zauwazyc jak wiele pozytywnych rzeczy pojawia sie w naszym zyciu. To nie musza byc wielkie wydarzenia, fajerwerki, ale warto je zauwazac i doceniac.

  • Świetne podsumowanie. Jedno z lepszych które czytałam! Super rok….

  • Wspaniały rok, piękne zdjęcia, sukcesy biegowe… no i ślub – oby 2017 przyniósł Ci co najmniej tyle samo dobrego <3

    • Bardzo dziekuje! Przyznam, ze to duze wyzwanie, aby pobic 2016 rok, ale bede sie starac 🙂

      Wszystkiego dobrego!

  • Gratulacje! Piękny i niezapomniany rok! : ) Wciągnęłaś mnie do tego stopnia, że wypiłam z Tobą całą kawę : )!!! 🙂 Cudny blog. Pozdrawiam!

  • Pięknie 🙂 super się czyta 🙂 i widzę w moim życiu im więcej dziękuje tym więcej dostaje 😉 😀

  • Pasja i Rozwój

    Świetny artykuł okraszony rewelacyjny zdjęciami. Miałaś cudowny rok. 👍😊

  • Fajny rok miałaś! Życzę Wam obojgu mnóstwa cudownych chwil w 2017 i dzielenia razem Waszych pasji 🙂

    • Dziękuję bardzo 🙂 Ten rok będzie przełomowy jeśli chodzi o nasze pasje więc tym bardziej czekam na nadchodzące miesiące.

  • Mam nadzieje, ze 2017 bedzie rownie udany 🙂

  • Naprawdę dobrze wykorzystany rok! Wspaniale czytało mi się Twój opis, taki pełen dobrej energii 🙂

    • Dziękuję Aniu 🙂 Staram się ostatnio pracować nad sobą i podejściem do życia. To niesamowite jak wiele zależy od naszego nastawienia do życia.

  • Ach to Twoje podsumowanie. Łezka się w oku kręci. Tyle wrażeń, tyle sukcesów, podróży, spotkań. Piękny to był rok, a kolejny zapowiada się jeszcze ciekawiej.

    Samych sukcesów i cudownych chwil Maleńka, wiesz, że <3

  • Cudowny wpis! 🙂 Jedno z niewielu podsumowań na blogach, które czytałam z ogromną przyjemnością :). Obserwuję! 🙂

    • Bardzo miło mi to czytać 🙂 Przyznaję, że to podsumowanie jest dla mnie wyjątkowe więc tym bardziej się cieszę, że Ci się podoba.

  • Fantastycznie przeczytać o tym ile wypaliło! Duże ukłony dla Ciebie i Arka za maratony 🙂

  • Na początku wpisu powinnaś napisać „Uwaga! Wpis zaraża pozytywną energią i wewnętrznym spokojem!” 🙂

    • W nowy rok wkroczylam z nowa energia, sporo myslalam, mialam czas zeby przewartosciowac pewne rzeczy i to wlasnie tak chce zaczac patrzec na zycie – pozytywnie i spokojnie 🙂

  • Niesamowity, chyba najwazniejszy w życiu rok za Tobą ze względu na ten maj;) podobała mi się ta wycieczka po twoich miesiącach, no i jak zwykle zdjęcia, które uwielbiam w Twoim wykonaniu <3

  • Dotrwałam 🙂 I bardzo mi się podobało 🙂 Powinnam się też nauczyć patrzeć tak na życie: z wdzięcznością. Póki co patrzę z radością, korzystam z tego, co mam i doceniam to, ale zapominam o byciu wdzięczną :O

    • Ale przeciez to i tak duzo! Radosc z zycia – brzmi banalnie, prawda? Ale rozejrzyj sie dookola i zobacz jak malo ludzi glosno mowi o tym, ze czerpie radosc z zycia i ze docenia to co ma. Jesli tak podchodzisz do zycia to jestem pewna, ze jestes rowniez wdzieczna 🙂

  • Ale miałaś piękny rok… Najbardziej wzruszył mnie fragment o ślubie – widać i czuć, że jesteście nie tylko małżeństwem, ale i najlepszymi przyjaciółmi, których połączyły wspólne pasje. To najcudowniejsze, co może się zdarzyć w życiu. Pięknego 2017! :*

    • To prawda. My najpierw sie przyjaznilismy przez pewien czas zanim zostalismy para. Polaczylo nas to, ze uwielbialismy ze soba rozmawiac i tak w sumie zostalo 🙂 Arek jest nadal moim najwiekszym przyjacielem i czuje, ze to sprawilo, ze nasz zwiazek jest wyjatkowy.

      Cudownosci Haniu :*

  • 1. Ja studiuje aktualnie w Toruniu, więc piątka, jak to świat jest mały.
    2. Nie miałam pojęcia, że jesteście już hajtnięci, ale pięknie wyglądacie razem i gratuluje ślubu.
    3. Maraton ! Ja na ten rok planuje swój pierwszy pół maraton. Zobaczymy jak to będzie.
    4. Przepiękne zachody, po prostu genialne.

    • 1. Niedlugo bede na dluzej w Toruniu wiec moze jakas kawka/herbatka/piwko? 🙂
      2. Jak widzisz czas leci nieublaganie to juz prawie rok. Dziekuje bardzo!
      3. Polmaraton to bylo dla mnie niesamowicie pouczajace doswiadczenie. Polecam i trzymam za Ciebie kciuki!
      4. Chetnie bym sie tam przeniosla chociaz na jeden wieczor…

  • Toruń!!! Ja też tam studiowałam i mam wspaniałe toruńskie wspomnienia. Uwielbiam to miasto! 🙂
    Bardzo lubię takie podsumowania i dotrwałam do końca 🙂 Wspaniałego roku życzę!

  • Piękny rok za Tobą! Życzę, żeby 2017 był równie udany :*

  • Pewnie że dotrwałam do końca i tak ładnie opisałaś każdy miesiąc że pozostaje żałować że rok ma ich tylko dwanaście 🙂 podsumowania są super, bardzo lubię wracać wspomnieniami do minionych miesięcy! A nasze pierwsze spotkanie pamiętam jakby to było wczoraj 🙂 drugie zresztą też! I mam nadzieję że będzie ich więcej w przyszłości. Buziaki ♡

    • Ja tez! Alez ten rok szybko zlecial. Niedlugo szykuje mi sie dluzszy pobyt w Warszawie wiec jestem pewna, ze bedziemy mialy okazje nadrobic zaleglosci.
      Buziaki :*

      • super <3 to pewnie już poznasz mego syna 😀 czekamy z niecierpliwością :*

  • Miałaś przepiękny rok, z przyjemnością przeczytałam krótką relację z każdego miesiąca. Tyle wrażeń, emocji, wzruszeń. Może być ciężko, ale mam nadzieję, że kolejny rok będzie jeszcze lepsze i to przebije :* !

    • Dziekuje 🙂 Mam wrazenie, ze czasami zbytnio skupiamy sie na wydarzeniach,a nie na emocjach ktore im towarzysza. Fajnie bylo dla odmiany usiasc i zastanowic sie co tak naprawde sprawia, ze jestesmy szczesliwi.

      Ja Tobie rowniez zycze, aby ten nowy rok przyniosl wszystko co najlepsze :*

  • Oh, jak się wzruszyłam. To chyba najpiękniejsze podsumowanie jakie przeczytałam. Życzę Wam mnóstwo, mnóstwo szczęścia i sukcesów! Ja również spotkałam się z kilkoma blogerkami i stałe mi się bliskie. Również studiowałam w Toruniu, jednak to miasto do mnie nigdy nie przemówiło. Lubię tam jeździć na spotkania z cudownymi ludźmi, których poznałam, jednak ja nigdy tam się nie czułam jak u siebie. Doceniam, podobnie jak Ty wsparcie bliskich, mimo że jestem tak daleko i staram się ich wspierać. No i w końcówce roku spotkałam ponownie ludzi, których właśnie mogę nazwać przyjaciółmi. Na plaży w Brighton miałam okazję być…..
    Pozdrawiam ciepło, Ewa

    • Dziekuje za tak piekne slowa! Kurcze, ale mamy sporo wspolnego!
      Ja z Toruniem mam bardzo mile wspomnienia i chyba dlatego tak chetnie tam wracam. Chociaz pamietam, ze pod koniec 3 roku juz czulam, ze musze ruszyc dalej. Bylo mi tam powoli ciasno. Nie wiem czy moglabym tam mieszkac, ale wracac lubie i staram sie zawsze wykorzystac te wizyty na 100%.

      Bo to wlasnie ludzie sprawiaja, ze nasze zycie jest cos wiecej warte 🙂

      Sciskam :*

  • Przepiękny rok miałaś 😉
    Tka czytając uświadomiłam sobie jak strasznie tęsknię za podróżowaniem i włóczęgą z plecakiem.
    Bo w górach zdążyłam się zakochać, choć paradoksalni dopiero w zeszłym roku, ale morza nie widziałam od… spontanicznego autostopowego wypadu do Hiszpanii w 2013 roku, i bardzo, ale to bardzo mi za nim tęskno 😉
    Czas najwyższy założyć konto oszczędnościowe na podróże.

    Oby w ’17 było jeszcze piękniej ((:

    • Ja strasznie czekam na nasza kolejna wizyte w Polsce, bo wlasnie chcialabym spedzic troche czasu w gorach.
      Kurcze! To koniecznie musisz zaplanowac jakis wyjazd nad morze. Skoro jest tesknota to musza znalezc sie i srodki chociaz na krotki wypad! Ja kiedys mialam taki system, ze za kazdym razem jak w potrfelu pojawialo mi sie 5zl to musialam je wrzucic do skarbonki. Nie uwierzysz jakie kwoty tam ladowaly! Po kilku miesiacach mozna sie zdziwic a na co dzien nie odczujesz braku tak malej sumy.

      I Tobie zycze wszystkiego najpiekniejszego w nowym roku :*