ja i mój lifestyle
komentarze 24

POTRAFISZ BYĆ SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM?

Trudno mi zrozumieć, dlaczego czasami przychodzą mi do głowy pewne zdania. Pewne teksty pojawiają się w mojej głowie znikąd, kiedy biegam, kiedy jadę na rowerze, kiedy rano parzę mocną zieloną herbatę. Trudno mi zrozumieć, dlaczego chcę pisać o szczęściu, kiedy ostatnio nie było zbyt dobrze. Może to właśnie znak, że najwyższa pora obudzić się z tego złego snu i przypomnieć sobie, że szczęście jest w naszych głowach?

Kiedy ostatnio śmiałaś się na cały głos? Kiedy dałaś się ponieść temu co Ci w duszy gra. I choć banalnie to brzmi, to może właśnie to jest szczęście? A może wyjadanie masła orzechowego palcem ze słoika? Smak pierwszych truskawek? Poranny bieg, gdy wiewiórka przetnie Ci drogę? Spacer po lesie pachnącym letnim deszczem? Kawa z przyjaciółką. Chodzenie boso po mokrej od rosy trawie. Makaron z pesto jedzony o 5 nad ranem.

A może pogaduchy do białego rana z kimś, kogo uważasz za bratnią duszę? Schłodzone prosecco pite nad rzeką. Kilka stron książki nieczytanej od dzieciństwa. Pamiętasz „Anię z Zielonego Wzgórza”? Przejażdżka konna. Warsztaty taneczne. A może tańce wygibańce w podłym klubie?

Herbata pita z termosu nad jeziorem pod kocem, mimo tego, że jest maj. Śpiew ptaków, szum fal. Nowy lakier do paznokci. Serial oglądany do późnych godzin nocnych. Gilgotki. Delikatne pocałunki.

Śniadanie jedzone w łóżku. Szybka jazda na rowerze kiedy ktoś na Ciebie czeka, a może wręcz przeciwnie? Niespieszna przejażdżka bez celu? Kiedy ostatnio śpiewałaś na cały głos? Kiedy słuchałaś piosenek przywodzących miłe wspomnienia z czasów młodości? Kiedy ostatnio wpadłaś bez zapowiedzi do bliskiej Ci osoby na herbatę? Kiedy wysłałaś pocztówkę z wakacji? Napisałaś ciepłego maila do dawno niewidzianej przyjaciółki? Kiedy ostatnio byłaś spontaniczna? Dałaś się ponieść emocjom i chwili?

Powoli zaczynam dostrzegać to, że nie jestem w stanie dawać radości moim bliskim, kiedy sama nie jestem szczęśliwa. Dostrzegam to, że to ja jestem odpowiedzialna za to jak reaguję, jak przeżywam i jak rozwiązuję trudności, które napotykam na swojej drodze. Zacznij więc zmiany od siebie. Zmień swoje nastawienie. Polub siebie. Zrozum siebie. Gwarantuję, że radość, szczęście, które będziesz miała w sobie będą czuli wszyscy dookoła.

Filed under: ja i mój lifestyle

by

Od niedawna mieszkam w Australii, gdzie najprawdopodobniej spędzę kolejne 2 lata. Na razie zatrzymaliśmy się w Brisbane, gdzie mieszkamy w uroczym, drewnianym domu, pracujemy i poznajemy miasto i okolice. Australia to miejsce, w którym można być naprawdę slow i staram się tu chłonąć każdą najmniejszą chwilę. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Anna

    No właśnie, jak to jest z tym szczęściem? Kiedyś przychodziło mi to niesamowicie łatwo, za to ostatnio poraziła mnie myśl, że ja już chyba nie umiem być szczęśliwa, że nawet nie umiem już marzyć… Byc może to efekt wielu złych zdarzeń z ostatnich tygodni, miesięcy. Twój wpis uświadomił mi, że jeszcze nie wszystko stracone. Bo skoro szczęście jest w nas, to może po prostu musze je odkopać? Zacznę od małych kroków 🙂

  • Mądrze napisane, inspirujące. Staram się, ale nie zawsze mi wychodzi. Czasem nakręcam się w pesymiźmie, narzekaniu, czarnowidzeniu. Dzięki za przypomnienie o „Ani z Zielonego Wzgórza”, znajdę gdzieś e-booka. Uwielbiałam ją! A potem serial 🙂

  • Ja jestem mega, mega szczęśliwa, ale to chyba zasługa połączenia wielu czynników, między innymi mojego podejścia do życia i błogosławieństw z góry, dzięki którym jestem w idealnym punkcie życia 🙂

  • myślę, że jestem szczęśliwa, bo umiem cieszyć się z małych rzeczy.

  • Kiedy ostatni raz? Całkiem niedawno. Dzisiaj rano, wczoraj, w ciągu ostatniego tygodnia.
    Wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy bądź czynności, które nazywasz szczęściem, ja nazywam moimi małymi przyjemnościami (które de facto też uszczęśliwiają) 🙂
    Szczęście i podejście do niego zależy od nas samych i siedzi w naszych głowach. Z tym zgadzam się całkowicie. Codziennie rano w drodze do pracy gonię się z wiewiórkami i rozglądam po parku, czy nie kica gdzieś ten brązowy zając. Ten moment napawa mnie dobrym humorem na cały dzień. Staram się, żeby takich małych przyjemności było codziennie jak najwięcej, bo to one sprawiają, że pośród rutynowych czynności znajdujemy radość z życia.
    Trzymam kciuki za Twoje szczęście!
    Ściskam,
    Kinga

    • Tak, też zwykle nazywam je małymi przyjemnościami, które tak pięknie składają się na nasze podejście do życia i nasze szczęście 🙂

      Piękny komentarz, dziękuję!

  • Ostatnio poczułam prawdziwą radość gdy podśpiewywałam pod nosem piosenkę i wystukiwałam nogą rytm, a mąż ściągnął mnie z kanapy i zaczęliśmy tańczyć 😀 Poprawa humoru +1000 😉

  • Ojej, ile tu przemiłych rzeczy w tym wpisie 🙂 Radość spontanicznego tańca, ten moment kiedy widzisz jak ptak siedzi na gałęzi i widzisz jak otwiera dzióbek i śpiewa 😀 albo kiedy widzisz w trawie żabę albo jeża 🙂 Albo kiedy zrobisz sobie coś na śniadanie i nagle się okazuje że to jest wyjątkowo pyszne 😀 Albo kiedy wyciągasz z szafy po długiej przerwie swoją ulubioną letnią sukienkę:) Duuużo jest takich cudowności 🙂 Miłego dnia 🙂

    • Dużo, dużo, ale czasami w gonitwie zapominamy o nich, nie potrafimy ich dostrzec, bądź się z nich cieszyć.

      Fajnie, że dostrzegasz to wszystko dookoła 🙂

  • Grunt, to uświadomić sobie, że szczęście to nie rzeczy materialne. Czyli im więcej będę mieć, na tym więcej będzie mnie stać i kupię sobie wymarzoną wycieczkę, która mnie uszczęśliwi… Tak, jak napisała wcześniej Magdalena „szczęście dzieje się tu i teraz”

  • No właśnie… Pytanie „kiedy ostatnio” otwiera oczy. Bo rano zakładamy buty i wychodzimy do pracy. Wracamy w tych samych butach – nie ma czasu przejść się boso po trawie na której jest jeszcze rosa. Nie ma czasu na dobrą herbatę. A może nawet gorzej – pijemy swoją ulubioną herbatę, ale czujemy już tego szczęścia co kiedyś. Bo robimy to rano – rutynowo, a może nie z tymi osobami z którymi wiąże się sentyment picia akurat tej herbaty. Dziękuję Ci za ten wpis! Uśmiecham się do siebie i wiem, że czas przestać się spieszyć i stresować. Czas postawić na gilgotki i delikatne pocałunki. Czas postawić na szczęście, żeby móc dzielić się nim z najbliższymi.

    • Dokładnie! Niedoczas to nasza bolączka. Niestety czasami trzeba z czegoś zrezygnować, ustanowić sobie jasne priorytety. Ja czasami odpuszczam, tylko po to żeby pójść na spacer, wyskoczyć z bliskimi na kolację. Czy mam z tego powody wyrzuty sumienia, bo odpuściłam jakieś obowiązki? Nie, bo gdy jestem radosna i szczęśliwa dużo łatwiej wrócić mi do pracy i zrobić to ze zdwojoną siłą.

  • Myślę, że kluczem jest zrozumienie, że szczęście to nie jakiś wielki, niematerialny cel, do którego dążymy całe życie. Czasami na pytanie: jak wyobrażam sobie własną przyszłość, odpowiadałam, że chcę tylko jednego: być szczęśliwa. Ale to nie do końca tak… Szczęście dzieje się tu i teraz, a stan „jestem szczęśliwy” jest ulotny jak mgła, dlatego tym bardziej powinniśmy nauczyć się go dostrzegać. I celebrować te chwile.
    🙂

    • Pięknie to ujęłaś. Ciągle sobie wyobrażamy, że będziemy szczęśliwi dopiero gdy… będziemy mieć swoje mieszkanie, znajdziemy idealną pracę, będziemy rodzicami, wyjedziemy na drogie wakacje… A życie dzieje się tu i teraz i też możemy być szczęśliwi na co dzień!

  • Cudownie czyta się to o 7 rano przed wyjściem do szkoły. Dzisiaj dzień będzie świetny! Dziękuję

  • Wpis krótki a ile niesie za sobą przemyśleń 🙂 Bardzo prawdziwie to napisałaś!

  • Cudowny wpis! Małe rzeczy, dostępne na co dzień, a zmienić tak wiele!

    • Pewnie, że tak! Dużo siedzi po prostu w naszych głowach i zapominamy, że to nasze nastawienie ma ogromny wpływ!