ja i mój lifestyle
komentarzy 29

PROJEKT DZIK CZYLI POWRÓT DO FORMY #2

Powroty bywają trudne. A szczególnie powroty do formy, do czystej michy i do wstawania skoro świt. Ale wiecie co? Po kilku tygodniach, to co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, trudne i wykraczające poza moją strefę komfortu stało się częścią codziennej rutyny. I to właśnie o to walczę w #projektdzik.


#projektdzik spadł mi jak z nieba. Szukałam motywacji do tego, aby nareszcie zrobić coś ze swoim ciałem, nawykami żywieniowymi, które pozostawiały wiele do życzenia. Szczególnie po istnej rozpuście w Stanach i podczas licznych podróży i odwiedzin w styczniu.

Niby na siłownię chodzę od lipca. Jednak wciąż i wciąż sobie wmawiałam, że jedyne co chcę na tej siłowni robić to uczęszczać na zajęcia. I tak też się działo, ale wiecie jak to jest. A tu mi godzina nie odpowiada, a tu jestem zmęczona, a tu widzę się ze znajomymi. I często kończyło się na dwóch zajęciach tygodniowo nie zważając do końca na to co jem. To znaczy pewnie, gotowałam lżej, lepiej, ale wpadki żywieniowe zdarzały się zdecydowanie za często.

CO JA ROBIĘ NA TEJ SIŁOWNI?!

Muszę się przyznać, że nieznajomość przeznaczenia maszyn paraliżowała mnie do tego stopnia, że nie chciałam iść na siłownię po to, aby poćwiczyć samemu. Dopiero Marta i jej zapał zmobilizowały mnie do tego, aby powoli wychodzić ze swojej strefy komfortu. Zaczęłam od treningów na bieżni (bo już kiedyś na takim sprzęcie trenowałam) i postawiłam sobie za cel, aby przy każdej kolejnej wizycie trenować na chociaż jednej nowej maszynie. Już czuję się zdecydowanie swobodniej, nie zważam na innych, czytam instrukcje i po prostu trenuję.

Do tego zdecydowanie częściej chodzę na zajęcia. Uwielbiam spinning, który odbywa się we wtorkowe poranki i to właśnie ten trening potrafi mnie tak pozytywnie naładować na resztę dnia, że nie opuszczam tych zajęć pod żadnym pozorem. Trener wybiera genialną, bardzo energetyczną muzykę, krzyczy, mobilizuje, tak że przy każdej pozycji daję z siebie wszystko. I nawet kiedy myślę, że już nie dam rady, zaciskam zęby i pedałuję dalej.

Kolejnymi zajęciami, na które chętnie chodzę jest Core Experience. To zajęcia, które przede wszystkim polegają na umocnieniu korpusu ciała i pracy nad prawidłową postawą. Brzmi niewinnie, ale przysiady, niezliczone planki i bardzo mocne ćwiczenia rozciągające dają naprawdę niesamowity efekt. Uwielbiam je ze względu na bardzo pozytywnego prowadzącego, który nie odpuszcza i z każdymi zajęciami podnosi poprzeczkę. Po takich porankach czuję się lekka, bóle pleców zniknęły a endorfinowe szaleństwo ogarnia mnie natychmiast.

Powróciłam również na zajęcia Circuits, które po polsku chyba nazywają się treningiem obwodowym. Kilka ćwiczeń, które wykonuje się zwykle z osobą towarzyszącą. Mamy tu różnego rodzaju przysiady z obciążeniem, planki, burpees, wykroki, podnoszenie ciężarów, stanie pod ścianą w przysiadzie, sprinty… Te ćwiczenia dają ostro w kość, ale wiem, że przynoszą niesamowite efekty, więc chętnie na nie chodzę. Jedynym minusem jest to, że odbywają się wieczorami, a ja wieczory lubię mieć dla siebie. Ale poświęcam się, jadę tam po pracy, a potem nie żałuję.

Kiedy nie chodzę na zajęcia staram się biegać na bieżni. Do mojej zeszłorocznej formy (podczas, której udało mi się ukończyć półmaraton w czasie 1:44) jeszcze mi daleko, ale wiem, że kiedy wyjadę z Cambridge i nie będę miała dostępu do siłowni, chętnie wrócę do treningów biegowych na świeżym powietrzu. W Polsce czekają mnie rozjazdy i mnóstwo spotkań, więc bieganie będzie idealną formą ćwiczeń. Bieganie traktuję jako rozgrzewkę, najczęściej biegam po pół godziny, potem albo pracuję nad górną partią ciała, podnoszę ciężary i wykonuję szereg ćwiczeń na przyrządach właśnie na bicka, albo na macie pracuję nad mięśniami brzucha. Albo odpalam sobie Mel B, albo wymyślam sobie sama serię ćwiczeń na brzuch i odmierzam czas na stoperze.

WYMIARY

Kiedyś miałam parę kilo więcej i niestety w mojej głowie nadal tkwi przeświadczenie, że do idealnej figury bardzo mi daleko. Zresztą brak akceptacji swojego ciała ma w moim przypadku bardzo głębokie podłoże psychiczne i trudno mi się pozbyć bardzo krytycznych komentarzy w stosunku do tego jak wyglądam.

Postanowiłam jednak, że #projektdzik nie będzie kolejnym projektem, który ma trwać tylko chwilę. Chcę, aby to wyzwanie zmieniło nie tylko to, jak ćwiczę i jem, ale również to jak myślę o sobie. Chcę aby ten projekt  wywarł trwałe zmiany, aby aktywność fizyczna stała się częścią mojego życia a zdrowe odżywianie czymś totalnie naturalnym. Szukam zmian na stałe a nie tymczasowych rozwiązań. Dlatego odważyłam się (kosztowało mnie to sporo emocji) i pierwszy raz w życiu  zmierzyłam się oraz zrobiłam sobie zdjęcia w samym staniku sportowym. To dla mnie duże wyzwanie, ale chyba tego mi potrzeba. Kolejne pomiary zrobię po miesiącu. Jednym z powodów, dla których nigdy się nie mierzyłam była obawa przed brakiem efektów. Zmierzyłam się dopiero na początku marca, mimo że regularnie ćwiczę i w miarę dobrze się odżywiam od końca stycznia…

Wymiary z 1 marca:

Udo: 51 cm

Brzuch: 80 cm

Talia: 67 cm

Biodra: 91 cm

Biust: 83 cm

PLAN TYGODNIA

Staram się ćwiczyć co najmniej 4 razy w tygodniu.

poniedziałek – Core Experience + wieczorem Circuits

wtorek – Spining

czwartek – Bieganie + ćwiczenia na górne partie ciała/brzuch

piątek – Core Experience + wieczorem Circuits

Wieczorne Circuits zależy od mojego samopoczucia. Wieczorami czasami sobie dorabiam w jednym z collegów i w zależności od ilości zmian w tygodniu dostosowuję ilość treningów. Po dniu, w którym na 7:00 jestem na siłowni, potem w pracy od 8:30-16:45 i kolejnej zmianie od 17:30 do 21:15 czasami po prostu padam na pysk. Piszę to tylko i wyłącznie po to aby Wam pokazać, że przy dobrej organizacji czasu i chęciach nawet przy ograniczonym czasie da się znaleźć czas na ćwiczenia, jak i na czas dla siebie. Bo nie cierpią na tym, ani moje towarzyskie zobowiązania, ani książkowe uzależnienie. I to właśnie kolejny powód, dla którego wraz z Martą i Arkiem zdecydowaliśmy się przeprowadzić #projektdzik na naszych blogach, aby pokazać Wam, że nawet mając tryliard obowiązków na głowie, powrót do formy jest możliwy.

Już w następnym wpisie z tej serii przedstawię Wam mój plan treningowy na pobicie 21 minut w biegu na 5 km, który czeka mnie 28 maja. A pod koniec czerwca czeka mnie półmaraton, więc od kwietnia to właśnie na bieganiu chciałabym się skupić.

Marta z dwójką małych dzieci, kursem szwedzkiego, blogiem, sesjami i licznymi podróżami daje czadu w swoich przygotowaniach do półmaratonu. Arek, podobnie jak ja w Cambridge, miał dwie prace, mieliśmy przeprowadzkę na głowie a niedługo zaczyna bardzo intensywny kurs w Warszawie, nadal znajduje radość w treningach i przygotowaniach do triatlonu.

Chciałabym też w tym miejscu wspomnieć o moich rodzicach, z których jestem niezwykle dumna. Oboje są bardzo aktywni fizycznie, mama chodzi dwa razy w tygodniu na areobik, tata sporo biega i pociągnął za sobą również mamę. Oboje przyłączyli się do projektu, mama będzie biegła ze mną 28 maja i chciałaby złamać 24:00min, a tata w czerwcu pobiegnie ze mną swój pierwszy półmaraton. Kiedy tylko robi się cieplej wskakują na rowery i odkrywają okolicę. Serce mi się raduje, łzy mam w oczach, gdy to piszę. Cudnie widzieć ich takich aktywnych, młodych i radosnych. Jak widzicie wiek, zawód, ani to kiedy zdecydujecie się na rozpoczęcie swojej przygody ze sportem nie ma znaczenia. Nie ma na co czekać.


Ciekawa jestem jak Wam się podoba sam pomysł tego projektu? Będziecie śledzić rezultaty? Macie jakieś pytania, wątpliwości? Piszcie śmiało!

 

Tutaj znajdziecie poprzednie wpisy z serii #projektdzik:

 

 

 

Filed under: ja i mój lifestyle

by

W chwili obecnej mieszkam w Cambridge w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuję. Czytam na potęgę, uwielbiam kryminały oraz pięknie wydane magazyny. Lubię gotować, choć Arek twierdzi, że gotuje lepiej. Uwielbiam jeść oraz próbować nowych smaków. Kocham podróże i staram się wyjeżdżać tak często jak to możliwe czy to za miasto czy na drugi koniec świata. Przeżywam ogromną fascynację ideą slow life i z chęcią Wam opowiem o tym jak zmieniam swoje życie oraz otaczającą mnie rzeczywistość.

  • Ale Ci zazdroszczę tej wytrwałości! Ja już od stycznia obiecuję sobie powrót do ćwiczeń 🙁

    • Wiesz Kasiu, przyszedl taki moment, ze juz dluzej nie moglam sobie pluc w brode, ze czegos chce a potem tego nie robie i mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Musialam sama do tego dojsc i teraz wiem po co to robie.

      • Mam nadzieję, że i do mnie w końcu dotrze skutecznie, że powinnam to zrobić (dla swojego psychicznego dobra) 🙂

  • Super motywacja 🙂 , a możesz mi powiedzieć trochę więcej o tym projekcie dzik? Bardzo fajnie piszesz, aż miło się to czyta.

    • Aniu, o wszystkim pisałam zarówno w tym jak i poprzednim wpisie z serii 🙂 Zerknij też do Marty i Arka, a jeśli masz jakieś konkretne pytania to pisz śmiało 🙂

  • Jestem pod wrażeniem! Ja również uwielbiam tego typu ćwiczenia, jednak o spinning’u nie słyszałam (zapowiada się super)! Na pewno dodam go wkrótce do swojego treningu 🙂
    Poza tym, ciekawy ten projekt i chętnie będę go śledzić 😉

    • Oj spinning potrafi dać w kość! Ale to bardzo fajny trening cardio – bardzo polecam.

      Super, strasznie mi miło, bo mimo, że ten projekt jest przede wszystkim dla nas to wsparcie jest dla nas niezwykle ważne!

  • Świetnie wyglądasz ! Doskonale Cię rozumiem, ja kupuję karnet na siłownie już 2 miesiące 🙂

    • Dziękuję 🙂 To dopiero początek więc mam nadzieję, że efekty będą coraz bardziej widoczne.

      To nie zwlekaj tylko kupuj 🙂

  • Marta Jadzia

    Super projekt i gratuluje samozaparcia 🙂 Ja osobiście od ćwiczeń typowo wytrzymałościowych wybieram zajęcia typu „pump” ale wiem że ćwicząc tak jak ty szybciej osiągnęłabym efekt 🙂

    • A wiesz, że nigdy nie byłam na body pump? Niestety te zajęcia są o dziwnych porach i jakoś nigdy mi nie pasują. Słyszałam jednak o nich bardzo dobre opinie i chętnie bym wypróbowała 🙂

      • Marta Jadzia

        Na pewno ładnie kształtują ciało ale nie spalają tłuszczu tak jak kardio. Najlepiej byłoby to połączyć. U mnie na siłowni sztangi są wieczorem więc dla mnie akurat dobrze, rano nie mam czasu 🙂
        Ps. Ładna sylwetka 😉

  • Piękna, piękna, piękna!!!!!

  • Kobito na co Ty narzekasz w swoim wyglądzie to ja nie wiem, chociaż sama mam podobnie. Siłownie lubię, ale wtedy kiedy jestem na niej sama czyli chodzę gdzieś od 21-23. Wtedy czuje się komfortowo. Zbawieniem stało się ostatnio pływanie, chodzę 2 razy w tyg na basen i czuje się o niebo lepiej. Podobnie mam z bieganiem, mnie bardzo odpręża, prawie jak medytacja tylko w ruchu, więc genialna sprawa.
    Ja mam trochę inaczej niż Ty, nie lubię postanowień i projektów, dlatego wolę po prostu zdrowe odżywianie niż diety, bo diety u mnie nie zdają rezultatu.

    • Ja też nie lubię diet i nigdy żadnej nie stosuję. Po prostu odżywiam się zdrowo i gotuję to na co mam ochotę tylko w zdrowszym wydaniu. Nie jadam słodyczy, nie pijam gazowanych ani żadnych innych słodzonych napojów, wykluczyłam mięso, a poza tym gotuję i jem sporo, jednak stawiam na kasze, warzywa i owoce. Projekt potrzebny był mi po to, aby w końcu z tym wszystkim ruszyć na poważnie. To był bodziec do zmian, teraz kiedy już jestem w rytmie i kiedy widzę efekty i czuję się lepiej na pewno będę kontynuowała, bo tak jak napisałam zależy mi na trwałych efektach, a nie na chwilowej poprawie.

      Basenu mi brakuje bardzo, bo dla mnie to była swoista medytacja. Uwielbiam pływać i mam nadzieję, że znów wrócę do treningów w wodzie w moim rodzinnym mieście po powrocie do Polski.

  • Pingback: Projekt dzik #2 – Veganama()

  • Agnieszka Terek

    Trzymam kciuki!! Gdzie biegniesz półmaraton? Też szukam jakiegoś na koniec czerwca 🙂

  • och nie, 5 km poniżej 21 minut a ja się cieszyłam że ostatnio niecałe 26 minut bieglam 😉 zamiast powyżej 30-stu jak zaczynałam.

    • Poprzeczkę trzeba sobie stawiać wysoko, ale co z tego będzie to się okaże. Na razie zbyt mało biegam, żeby widzieć jakikolwiek efekt. A Ty dopiero co wróciłaś do biegania, więc nie porównuj się Ela, to wszystko kiedyś przyjdzie. Poza tym nie każdy lubi biegać szybko 🙂

  • Fantastycznie, że tak urozmaicasz treningi. Nie ma nudy i pracujesz nad całym ciałem 🙂
    Brawo dziczku, że godzisz tak wiele rzeczy na raz plus przeprowadzka, dodatkowa praca. Szacun 😀
    Dla mnie wyglądasz super, więc jak będziesz nadal działać tak aktywnie jak dotychczas, to będziesz torpedą jakich mało :O

    Poza tym super strój i och ach, pozachwycałam się 🙂 Super, super, jest forma 🙂 Trzymam kciuki za dalsze treningi 🙂

    • Dużo mi łatwiej kiedy chodzę na zajęcia grupowe, bo wtedy czuję większą motywację. Będzie mi tego brakować, więc korzystam póki mogę 🙂

      Ciekawa jestem co przyniesie przeprowadzka do Polski i jak uda mi się to wszystko łączyć, ale cieszę się, że będę mogła o tym tutaj pisać. Bo to właśnie o to chodzi, aby pokazać jak można się zorganizować, aby zawsze wygospodarować czas na aktywność fizyczną.

      Oj oj oj! Dziękuję 🙂 Zaszalałam i kupiłam nowe, kolorowe legginsy żeby mi urozmaiciły moją ćwiczeniową garderobę 😀

  • Wow, wow, wow.
    Jestem pod mega wrażeniem. Po pierwsze nazwa projektu jest wspaniała 🙂
    Po drugie, wiem jak ciężko się wraca – sama jestem w trakcie wracania do… biegania. Tak świetnie mi się biegało przez kilka miesięcy, po czym nastąpiła przerwa spowodowana zmianą pracy i smogiem zimowym, i teraz tak trudno rano przed pracą zwlec się z wyra i ubrać buty.
    A wieczorami już po prostu nie ma siły.
    Nie będę mówić, że nie mam czasu, bo go mam, tylko po prostu muszę ruszyć tyłek (: I też zrobić jakiś swój mały #dziczek 😀 projekt.

    Trzymam kciuki za 5k i triathlon Arka !!

    • Nazwa chwytliwa, prosta i z humorem 😀

      Oj tak, wrócić do porannego wstawania nie jest łatwo. Ale tylko przez kilka pierwszych dni jest ciężko, potem już idzie łatwiej. Szczególnie gdy już jest znowu jasno, bo zimą to była tragedia.

      Dawaj dziku! 😀

      Dziękujemy 🙂 I też trzymam za Ciebie kciuki :*

  • debus

    To my jesteśmy z Was niezwykle dumni, że tak świetnie sobie radzicie i umiecie pogodzić tyle pasji 🙂 Dajecie też nam rodzicom przykład jak można czerpać coraz więcej z życia i się nim cieszyć <3
    A po przeczytaniu tego artykułu to ja mam łzy w oczach <3 <3 <3. Myślę, że nie ma nic piękniejszego dla rodzica jak podziw własnych dzieci i poczucie, że jest się dla nich oparciem i wzorem <3
    A no i chciałam potwierdzić, że razem damy czadu podczas biegu kobiet 5+ 🙂

    • Cieszę się, że napędzamy się wzajemnie do pozytywnych zmian 🙂 No pewnie, że jesteście dla nas oparciem i wzorem. Nigdy w to nie wątp 🙂

      Za niedługo potruchtamy razem 🙂

      • debus

        Już się nie mogę doczekać 🙂