DLACZEGO WARTO PODRÓŻOWAĆ W RYTMIE SLOW? SLOW TRAVEL TO JEST TO.

Czasami zastanawiam się kiedy zmieniło się moje nastawienie do podróżowania? Nie potrafię znaleźć jednego, jedynego wydarzenia, które zmieniło moje podejście. Niepostrzeżenie zafascynowaliśmy się ideą slow travel.

Bądź ze mną szczery. Czy zdarza Ci się wrócić jeszcze bardziej zmęczonym po wakacjach? Stresujesz się, że nie zdążyłaś/eś zobaczyć największych atrakcji danego miasta? Ślepo patrzysz w przewodnik i nie zauważasz uroku odwiedzanego miejsca?

Ja już nie.

Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałam sobie wyjechać bez przygotowania, bez dogłębnego researchu na temat danego miasta, regionu czy państwa. Bez zaznaczenia w przewodniku kilkudziesięciu punktów, które koniecznie musimy zobaczyć. Bez których fotki nie mam co wracać do domu. Bez listy zabytków, muzeów, pomników i słynnych uliczek. Bez dokładnego planu wycieczki ze szczegółowym uwzględnieniem środków transportu.

W pewnym momencie zaczęło mnie to męczyć. Ten pospiech, odhaczanie kolejnych punktów z listy, bez najmniejszej satysfakcji. Ba! O radości i uśmiechu nie mówiąc. Zorientowałam się, że mam milion zdjęć, do których i tak nie wracam, bo nie chce mi się ich nawet przeglądać. Sto kadrów jakiś przypadkowych budynków, które po latach nic mi nie mówią. Jedno ujęcie nas. Stojących na baczność, pozujących na tle kolejnego odhaczonego must-see!

SLOW TRAVEL

Zaczęliśmy stopniowo zwalniać, odpuszczać, celebrować chwilę. Włóczyć się po przypadkowych uliczkach, wynajdując dzielnice, nieco oddalone od centrum, w których odpoczywają lokalsi. Zafascynowało nas wyszukiwanie alternatywnych knajpek, w których życie płynie wolniej. Zaczęliśmy spacerować, a nie gonić. Wynajdujemy ciekawe punkty nad wodą, aby usiąść i wczuć się w klimat miasta. Nadal chętnie zaglądamy do przeróżnych punktów widokowych, aby zatrzymać się na moment i spojrzeć na miasto z góry. Wszelakie targi staroci czy markety z jedzeniem to dla nas punkty, bez których nie wyobrażamy sobie jakiejkolwiek podróży. Wąchamy, próbujemy, kosztujemy, wsłuchujemy się w krzyki przekupek. Zawsze udaje nam się w ten sposób wyszukać jakieś lokalne przysmaki. Arek jest w tym naprawdę dobry! To dzięki niemu podróże niezmiennie kojarzą mi się z przepysznym jedzeniem.

Zwolnij, rozejrzyj się dookoła, to co napisałam może mieć równie dobrze odniesienie do Twojego miasta. Miasta, w którym mieszkasz i w którym codziennie gonisz na trasie praca-dom-praca. Od pewnego czasu zaczęliśmy inaczej spoglądać na Cambridge. Częściej wychodzić z kocem pod jedną i winem pod drugą pachą. Siadamy w parku, patrzymy w niebo, rozmawiamy. Odkrywamy nieznane dotąd zakamarki miasta. Chętniej wychodzimy na randki. Kosztujemy, smakujemy miasta, które jest naszym domem. Bo wcale nie trzeba wyjeżdżać na drugi koniec świata, aby przeżyć przygodę życia. To jest właśnie filozofia, którą powoli zaczynam wprowadzać w życie i która z każdym dniem daje nam coraz więcej siły do działania.

Nagle się okazuje, że tak wiele stref w naszym życiu, niepostrzeżenie zaczyna się ze sobą przeplatać. Moja fascynacja minimalizmem znalazła odzwierciedlenie zarówno w idei slow fashion, jak i minimalizmie kosmetycznym, a teraz się okazuje, że podróżować i żyć również można w rytmie slow! Upraszczajmy nasze życia, aby móc w pełni korzystać z dobrodziejstw, które spotykamy codziennie na naszej drodze. Kiedy jak nie teraz?

Categories wskazówki zwiedź ze mną świat

About

Wciąż szukam swojego miejsca na ziemi. Mieszkałam prawie rok we Włoszech, potem 4 lata w UK w przepięknym Cambridge. Kolejne dwa lata spędziłam w Australii gdzie spełniałam swoje podróżnicze marzenia. Teraz wywiało mnie na mroźną północ Norwegii, gdzie znów odkrywam uroki życia w rytmie slow. Przeżywam ogromną fascynację minimalizmem, ideą slow life, a więc i slow travel. Kocham zieloną herbatę i dobrą książkę. Chętnie opowiem Wam jak zmieniam swoje życie i otaczającą mnie rzeczywistość.