Tag: lifestyle

WYPRAWKOWE MUST HAVE CZYLI MOJE HITY

Nareszcie przyszedł czas kiedy mogę już z perspektywy czasu podzielić się z Wami moimi hitami jeśli chodzi o wyprawkę dla noworodka.

Mimo, że wiedziałam,  że nie powinnam przesadzać z zakupami przed narodzinami Julki to jednak włączył mi się tryb „a co gdyby” i kupiłam kilka rzeczy, które okazały się totalnie zbędne. Ale może o tym innym razem. Dziś pokażę Wam kilka rzeczy, które ułatwiły nam życie z noworodkiem i z których korzystaliśmy przez długi czas.

Nosidło Kavka

My zdecydowaliśmy się na nosidło Kavka Handy, które jest nosidłem hybrydowym – jak pisze sam producent

Łączy w sobie zalety nosidełka ergonomicznego oraz chusty tkanej do noszenia dzieci. Można dopasować je do dziecka powyżej 1 miesiąca życia, które trzyma już samodzielnie główkę. Daje możliwość noszenia z przodu i na plecach.www.kavkababy.com

Mieliśmy kilka podejść do chusty, ale niestety u nas się nie sprawdziła. Mam wrażenie, że źle Julkę w niej wiązałam i ciągle miałam poczucie, że mi zaraz z niej wypadnie.

Pierwszy raz użyliśmy nosidła jak Julka miała 4 miesiące gdy podróżowałam z nią sama samolotem. Niesamowicie mi ułatwiło podróż. Nosidło wiąże się łatwo, szczególnie kiedy nabierze się już wprawy. Julka siedziała w nim chętnie, nie raz zdarzyło jej się w nim usnąć.

Służyło nam naprawdę długo czy to w sytuacjach gdy wózek już parzył i potrzeba było zmienić nieco pozycję, czy na wycieczkach w górach. Podczas naszych kilkumiesięcznych wakacji w zeszłym roku korzystaliśmy z niego codziennie.

Nosidło wykonane jest z lnu więc sprawdzało się nawet w upały.

Nosidło kupiliśmy z drugiej ręki.

Otulacz Baby burrito od The Slings

Otulacz był naszym wybawieniem gdy Julka miała w okresie noworodkowym etap nieodkładalności. To był czas, w którym uśpienie jej na drzemkę było wyzwaniem, gdy moje plecy błagały o pomoc, a każda próba odłożenia Julki do łóżka kończyła się wybudzeniem i płaczem. I walcz tu zmęczona matko od nowa…

Kochamy otulać nasze dzieci i wiemy, że one też to uwielbiają. Ciasno otulone czują się jak w brzuchu u mamy i zdecydowanie lepiej śpią. Nasz otulacz stworzyłyśmy z myślą o naszych dzieciach. Po latach doświadczeń wiedziałyśmy czego potrzebujemy i tak oto powstał nasz ideał. Oddychający, miękki, naturalny i elastyczny. Minimalistyczny tak, jak nasze chusty. Bez problemu zawiniesz w niego swoje dziecko, a kiedy już z niego wyrośnie posłuży jako ulubiony, wykochany kocyk.www.theslings.pl

Ciasne otulenie pozwala zminimalizować odruch moro czyli nagłe wyprostowanie rączek i nóżek, który jest odpowiedzią na jakiś silny bodziec, w tym wypadku próbę odłożenia do łóżka.

Odruch moro zanika w 4-5 miesiącu życia. My otulaliśmy Julkę do 4 miesiąca gdy zaczęliśmy obserwować, że odruch ten powoli zanika oraz gdy zaczęła sama przewracać się z pleców na brzuszek.

O zaletach spowijania możecie poczytać tutaj.

Krzesełko do karmienia niemowląt Stokke Tripp Trapp

To kolejny wyprawkowy hit, który będzie nam służył jeszcze przez kolejne lata.

W pierwszych miesiącach życia korzystaliśmy z wkładki dla niemowlaka, która pozwalała na to, abyśmy mogli coś spokojnie zrobić w kuchni a Julka nas mogła bacznie obserwować, lub abyśmy mogli zjeść wspólnie posiłek. Julka od małego była przyzwyczajona, że wszyscy siadamy do stołu. W 6 miesiącu rozpoczęliśmy rozszerzanie diety i wtedy wkładkę dla bobasa zamieniliśmy na oparcie, tackę i pasy zabezpieczające przed wypadnięciem.

Krzesełko jest wykonane z solidnego drewna, łatwo się czyści, więc nie dość, że jest bardzo estetyczne to jednocześnie bardzo praktyczne.

Od jakiegoś czasu Julka już odmawiała wchodzenia do krzesełka z tą szyną do siedzenia i tacką więc to usunęliśmy i teraz siedzi już bez zabezpieczenia. Można ją swobodnie dosunąć do stołu. Podnóżek można z łatwością regulować i dostosować do wzrostu dziecka.

Mamy też Stokke Steps, które łatwo się składa i korzystamy z niego w podróży, jednak jest dużo mniej stabilne, a nogi są rozstawione dosyć szeroko więc miałam wrażenie, że ciągle się o nie potykam. Nie dało się go tak łatwo dosunąć do stołu jak krzesełka Tripp Trapp. Ale zdecydowanie spełniało swoje funkcje w podróży (i jest zdecydowanie bardziej godne polecenia niż krzesełko z Ikei, które dla mnie było bardzo mało stabilne).

Wanienka Shnuggle

Wybór pierwszej wanienki nie był dla mnie łatwy, ale po obejrzeniu kilku poleceń na YouTubie zdecydowałam się na wanienkę Shnuggle dla noworodków.

To coś trochę jak wiaderko, ale nie do końca, bo w tej wanience jednak bobas siedzi w pozycji półleżącej i ma wygodne wgłębienie na pupę. Julka kochała tę wanienkę i każdej kąpieli towarzyszyło sporo śmiechu i radości, szczególnie, że wanienkę stawialiśmy na pralce i dzięki temu mogła się też obserwować w lustrze.

Bardzo dobrze wspominam pierwsze kąpiele, bo łatwo się bobaskę do niej wkładało, leżała sobie w miarę stabilnej pozycji i można było ją umyć, bez strachu, że się poślizgnie i zanurzy główkę.

fot. shnuggle.com

Wanienka Stokke Flexi

Naszą drugą wanienką, z której korzystamy do dzisiaj, jest wanienka Stokke Flexi. Na początku korzystaliśmy jeszcze z tej dodatkowej nakładki dla noworodka, ale niestety Julka jej nie lubiła. Więc tak naprawdę dopiero kiedy zaczęła siedzieć wanienka zaczęła nam się sprawdzać.

Z plusów:

  • składa się więc nie zajmuje dużo miejsca w łazience
  • ma korek, który pod wpływem zbyt gorącej wody zmienia kolor na czerwony
  • ma antypoślizgową podstawę
  • może służyć nawet do 4. roku życia
fot. stokke.com

Gryzaki Mombella

Gryzaki Mombella były nas hitem nie tylko w okresie ząbkowania. Julka lubiła się nimi bawić, trzymać sobie w ręce i oczywiście wkładać do buzi i masować obolałe dziąsła.

Miała czterech faworytów:

Bezprzewodowa niania elektroniczna

Zrobiliśmy rozeznanie w internecie i na grupach parentingowych i zdecydowaliśmy się na model Xblitz Kinder 500. Trochę nie mamy porównania do innych produktów tego typu, ale kamerka i monitor Xblitz Kinder spełnia swoją rolę. Choć muszę przyznać, że byłam zaskoczona, że kamerka musi być zawsze podłączona do prądu. W opisie producent pisze „bezprzewodowa niania elektroniczna” więc chyba stąd moje wyobrażenie, że jednak można korzystać z niej bezprzewodowo. Monitor można naładować i korzystać z niego bez kabla, bateria wytrzymuje 3-4 godziny.

Leżaczek BabyBjörn

Długo się zastanawiałam czy dodać leżaczek BabyBjörn do tej listy, ale chyba byłabym niesprawiedliwa pomijając go. Nie służył nam jakoś wyjątkowo długo i intensywnie, ale był pomocny, gdy Julka nie chciała leżeć, była już coraz bardziej ciekawa świata i chciała wszystko obserwować. Mam koleżanki, których dzieci kochały BabyBjörna i potrafiły w nim zasnąć, albo samemu się bujać i przy tym się świetnie bawić. U nas takiego zachwytu nie było. Ale był bardzo pomocny gdy musiałam coś zrobić w kuchni bez dziecka na rękach, albo gdy chciałam wziąć szybki prysznic. Ratował mnie też na samym początku gdy jeszcze walczyliśmy z karmieniem piersią i musiałam ściągać mleko laktatorem, a Julka nie chciała leżeć. Delikatne bujanie nogą pomagało wytrzymać te 10 minut gdy nie mogłam jej mieć na rękach.

Kupiliśmy leżaczek BabyBjörn z drugiej ręki i w zestawie były takie drewniane zabaweczki, które można było obracać.

Mydełko do odplamiania Dr Beckmann

Na koniec rzecz niezwykle praktyczna, bez której musielibyśmy pewnie większość Julki garderoby spisać na straty. Mydełka do odplamiania Dr Beckmann używaliśmy od samego początku gdy zdarzyło się, że pieluszka przeciekła do dnia dzisiejszego gdy ubranka poplamione są od jedzenia, mazaków czy błota. To jest produkt do zadań specjalnych, który polecam każdemu. Plamę moczę wodą, zapieram mydełkiem, zostawiam do wyschnięcia a potem piorę normalnie w pralce.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu słowo „wyprawka” nie napawa Was już tak dużym przerażeniem. Ciekawa jestem czy któraś z tych rzeczy Was zaskoczyła? A może coś z tej listy sprawdziło się u Was? Przy okazji podziel się też Waszymi hitami wyprawkowymi! 

CIĄŻA W NORWEGII – MOJE PRZEMYŚLENIA ORAZ ODPOWIEDZI NA WASZE PYTANIA

ciaza w Norwegii

Jestem obecnie w 7 miesiącu (29 tygodniu) ciąży, która od samego początku jest prowadzona w Norwegii. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tym jak wygląda opieka nad ciężarną w Norwegii oraz odpowiedzieć na Wasze pytania, które zadałyście mi na Instagramie. Oto jak wygląda moja ciąża w Norwegii. Read More

JAK NIE ZWARIOWAĆ SIEDZĄC W DOMU

W tym dosyć dziwnym i trudnym dla nas czasie staram się mieć rutynę, aby nie zwariować. Mam kilka codziennych umilaczy, które pozwalają mi się wyciszyć i odnaleźć spokój podczas siedzenia w domu. 

 

PORANNA MEDYTACJA

Medytuję z przerwami już od kilku lat. Od razu zaczęłam przygodę z aplikacją Headspace, w której na początku zrobiłam sobie kursy dla początkujących, aby wejść w rytm, nauczyć się oddychać i zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

Medytuję kilka razy w tygodniu, to taki mój początek dnia, gdy skupiam się na sobie, wyznaczam sobie intencję. Headspace ma kilkadziesiąt tematycznych kursów, podczas których ćwiczy się oddychanie czy wizualizację. Teraz na przykład robię kurs dotyczący komunikacji, który składa się z 10 części. Na początku prowadzący mówi kilka słów o komunikacji, o intencji jaką powinniśmy sobie wyznaczyć w tym temacie, następnie przechodzimy do ćwiczeń oddechowych, a na koniec zawsze jest „złota myśl”, którą zwykle „trawię” cały dzień.

Wiem, że bardzo popularna jest również aplikacja Calm i mam zamiar ją w najbliższych dniach wypróbować.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Aktywność fizyczna pomaga mi zredukować stres, dotlenić się i jest wbrew pozorom niesamowitym zastrzykiem energii. Biegam z rana, gdy nie ma na ulicach jeszcze ludzi, ćwiczę z Chodakowską, gdy jest brzydka pogoda, uprawiam jogę, gdy czuję, że potrzebuję wyciszenia i rozciągania. Bardzo brakuje mi chodzenia na długie spacery i łażenia po górach, ale wierzę, że niedługo wszystko wróci do normy.

Całkiem niedawno pisałam o moich ulubionych kanałach na YouTube z jogą:

CHWILA DLA SIEBIE – 7 DNI Z PORANNĄ JOGĄ

GOTOWANIE

Co jak co, ale gotowanie sprawia mi ogromną przyjemność i przy okazji relaksuje. Uwielbiam wyszukiwać nowe przepisy, próbować nowych smaków, ale jeszcze chętniej wracam do tych sprawdzonych przepisów, które znam i lubię. W smakach mam mnóstwo ukrytych wspomnień i dlatego tak chętnie robię w domu makarony i myślę o czasach Erasmusa we Włoszech; zielone curry, które jadłam jak szalona w Australii; pastę jajeczną, która przenosi mnie do czasów dzieciństwa.

Podrzucę Wam kilka sprawdzonych przepisów na dania, które robi się błyskawicznie:

ZROBIENIE CZEGOŚ DLA SIEBIE

To dla mnie ważny element codzienności. Próbuję sama siebie rozpieszczać poprzez domowe SPA czy staranny manicure. Robię domowy peeling z fusów kawy (tutaj znajdziecie więcej przepisów na domowe peelingi), maseczkę z glinki, codziennie nakładam różne serum czy kwasy z mojej ostatnio ulubionej marki The Ordinary. Nakładam olej na włosy na noc, a także daję cerze odpocząć od ciężkich makijaży.

Parzę ulubioną zieloną herbatę czy zioła, które uwielbiam. Rano przygotowuję zielone smoothie, które nie dość, że smakuje genialnie, to jeszcze jest bombą witaminową.

CZYTANIE

Od książek jestem uzależniona. To już oficjalne wyznanie. Zwykle w ciągu roku czytam około 40 pozycji, jednak w związku z tym co się obecnie dzieje i dużą ilością wolnego czasu, do tej pory przeczytałam już 15 książek.

Najczęściej czytam na Kindlu, ale w związku z tym, że teraz więcej czasu spędzam w domu sięgam również po papierowe wydania. W zeszłym roku dołączyliśmy również do Empik Premium i czytam także na telefonie w aplikacji Empik Go, gdzie oprócz dużego wyboru ebooków mam również dostęp do audiobooków, które zdarza mi się słuchać podczas biegania.

Ostatnio przeczytałam „Genialną przyjaciółkę” Eleny Ferrante, powieść, która od pierwszych stron tak mocno wciąga, że trudno przestać o niej myśleć nawet po odłożeniu książki. Jest to historia dwóch przyjaciółek, które wychowują się na jednym podwórku w Neapolu. Jest o dojrzewaniu, o miłości, o zazdrości, o wątpliwościach, które każdy z nas w młodym wieku przeżywał. Na podstawie tej książki powstał serial HBO o tym samym tytule.

DOBRY FILM ALBO SERIAL

Lubię obejrzeć coś dobrego na Netflixie, jednak uważam, że trzeba zachować umiar, bo jak wpadniemy w wir oglądania, to łatwo zapomnieć o całym świecie. Ja, gdy przesadzę z oglądaniem, długo odczuwam tego skutki – bolą mnie oczy i głowa, a sen jest raczej niespokojny. Więc wszystko z głową.

Oglądacie coś fajnego? Co Wam najbardziej zapadło w pamięć?

My wyczekujemy nowego sezonu Domu z papieru, a teraz oglądamy Ozark. O moich ulubionych serialach na Netflixie pisałam tutaj: Najlepsze seriale na Netflixie, na które warto zmarnować czas.

Dobry film? Ostatnio oglądaliśmy Pomiędzy słowami, Irlandczyka oraz bardzo przyjemny polski film pt. Plan B. Jeśli szukacie filmów z podróżami w tle to zajrzyjcie tutaj.

WYZNACZ SOBIE CEL

Wyznacz sobie cel albo znajdź hobby. Ja postanowiłam codziennie spędzać chwilę ucząc się norweskiego oraz kaligrafii. Robię notatki, czytam, uczę się nowych słówek w aplikacji na telefonie. Jeśli chodzi o kaligrafię to codziennie siadam z kartką papieru, tuszem, piórem i ćwiczę literki, a potem całe zdania. Fantastycznie jest obserwować progress, który każdego dnia czynisz. 

Zapisałam się również na kurs on-line organizowany przez Yale University – The Science of Well-Being. Bardzo ciekawy kurs, podczas którego dowiaduję się jak działa ludzki mózg, nasze przyzwyczajenia i schematy, a także jaki wpływ mają na nasze poczucie szczęścia. Niezwykle wartościowe treści i to za darmo. Zapisać możecie się tutaj

WSPOMINAJ

To doskonały czas na to, aby uporządkować dyski ze zdjęciami, stworzyć albumy czy fotoksiążki. Ostatnio na Instagramie wracałam do wspomnień z naszego roadtripa po południowej wyspie w Nowej Zelandii. W codziennej gonitwie tak łatwo się zatracić i zapomnieć w jakich pięknych miejscach byliśmy i czego nas te podróże nauczyły. Ja z uśmiechem przeglądam nasze zdjęcia z podróży i właśnie teraz, gdy mam czas na ich uporządkowanie mam zamiar stworzyć kilka fotoksiążek. 

ROZMAWIAJ

Od kiedy zaczęłam swoją kwarantannę coraz częściej kieruję myśli do osób, z którymi dawno nie miałam kontaktu. Zastanawiam się jak się czują, czy czegoś potrzebują i co u nich słychać. Piszę wiadomości, które odkładałam w czasie, rozmawiam, wracam wspomnieniami do wspólnie spędzonych chwil. Dbajmy o relacje, to przecież dzięki ludziom nasze życie jest takie fajne, a właśnie w trudnych chwilach mogą nas potrzebować jeszcze bardziej.


W tym wszystkim należy jednak zachować umiar i zdrowy rozsądek. Na Instagramie widzę, że ludzie prześcigają się w pomysłach na to co robić, jak robić żeby zrobić więcej i wykorzystać ten czas najbardziej produktywnie jak się da. Łatwo wtedy wpaść w swoje własne sidła, czuć, że nie robimy wystarczająco dużo, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Każdy z nas jest inny i dysponuje innymi zasobami. Dla mnie najważniejsze jest to, aby w czasie, gdy rządzi niepewność i brak wiedzy co przyniesie jutro, znaleźć spokój. Oto moje małe przyjemności, które próbuję sobie serwować, by nie zwariować. 

 

Jak sobie radzicie podczas siedzenia w domu? Udaje Wam się odnaleźć nieco spokoju w tym trudnym dla wszystkich czasie?

PLANER I KALENDARZ NA 2018 ROK DO POBRANIA ZA DARMO

Ostatnio jestem nieco zagubiona w czasie. Ciągle chodzę z głową w chmurach, a moje tygodniowe listy to do wiecznie zostają przenoszone na kolejny… W tym roku postanowiłam dużo nie planować, ale mimo wszystko lubię mieć na czym zapisać nadchodzące wydarzenia, urodziny, spotkania. Lubię też mieć listę małych celów do zrealizowania.

W wyniku moich ostatnich eksperymentów powstał ten oto minimalistyczny, prosty w obsłudze planer na 2018 oraz kalendarz, który możecie pobrać za darmo.

darmowy planer kalendarz do pobrania

 


Ciekawa jestem czy Wy planujecie? Jeśli tak to stosujecie planery czy może tradycyjne kalendarze? A może idziecie z duchem czasu i korzystacie z aplikacji ułatwiających planowanie?

 

 

BLOGERSKI PRZEWODNIK PO WARSZAWIE – GDZIE ZJEŚĆ, CO ZOBACZYĆ, CO PRZEŻYĆ W STOLICY

Blogerski przewodnik po Warszawie chodził mi po głowie zaraz po tym jak zamieszkałam na kilka miesięcy w tym mieście. Moje początki z tym miastem nie były łatwe. Zaczęło się od nieskrywanej nienawiści, skończyło na bezgranicznej miłości. Po przeczytaniu pięknych tekstów innych blogerów widzę, że ich relacja z Warszawą wcale do najprostszych nie należy. Ale co ja Wam będę mówić, sami przeczytajcie.

Read More